
PODKARPACIE, KRAJ. Dwie osoby zamieszane w proceder pochodzą spod Rzeszowa.
– Zatrzymaliśmy trzy osoby, mieszkańca Kalisza oraz dwóch mieszkańców okolic Rzeszowa, którym w Prokuraturze Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim ogłoszono zarzuty dotyczące sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu ponad 44 kilogramów szkodliwych substancji, które mogły doprowadzić do śmierci – poinformowała kom. Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji.
Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskim zastosował zaś wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. W akcji brali udział funkcjonariusze CBŚP z Kalisza, Warszawy i Rzeszowa. Zabezpieczono podczas niej około 15 kilogramów dopalaczy, które w swoim składzie posiadały pochodne katynonów. Według ekspertów, zażycie tych środków wywołuje objawy pobudzenia ośrodkowego układu nerwowego. – Z przeprowadzonych już badań wynika, że środki chemiczne mogły spowodować m.in. zawał serca, udar mózgu, śpiączkę, niewydolność nerek, wątroby, rozpad mięśni, a nawet doprowadzić do śmierci – podała Jurkiewicz.
Wiadomo już, że nielegalne substancje trafiły do Polski z zagranicy. Teraz policjanci ustalają tzw. kanał przerzutowy i osoby, które mogły być zamieszane w proceder. Sprawdzają także, czy osoby zatrzymane mogły mieć związek z wcześniejszymi przypadkami zatruć i zgonów osób po zażyciu dopalaczy.
Toksykolodzy ostrzegają
Lekarze ostrzegają, że na rynku dopalaczy pojawiło się coś nowego, co jest szczególnie niebezpieczne, bo powoduje przedłużające się objawy niewydolności oddechowej, czego wcześniej nie notowano. Dr hab. Anna Krakowiak, która jest kierownikiem Oddziału Toksykologii Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, gdzie w ostatnim czasie doszło do 10 zatruć śmiertelnych dopalaczami mówi, że u osób, które są przywożone na toksykologię, występują cechy niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego na skutek nagłej utraty przytomności i zaburzeń oddychania. Ostrzega, że może dojść do sytuacji, że ktoś trafi do izby przyjęć szpitala, dostanie odtrutkę w postaci naloksonu, powodującego poprawę dosłownie w ciągu kilku minut, a potem taka osoba może wyjść ze szpitala na własne żądanie, po czym znowu może stracić oddech. – Personel medyczny musi mieć obecnie świadomość, że zaburzenia oddychania mogą nawracać nawet do 3-4 dób po przyjęciu dopalaczy – podkreśliła toksykolog.
Anna Moraniec



