
SIARKA TARNOBRZEG – OLIMPIA GRUDZIĄDZ. Tarnobrzeżanie ponownie lepsi od byłego I-ligowca.
Drugi mecz przed własną publicznością i drugie zwycięstwo – tak wygląda bilans gier w tym sezonie piłkarzy Siarki Tarnobrzeg. Podobnie, jak w inauguracyjnym meczu z Ruchem Chorzów, także w sobotnim starciu z Olimpią Grudziądz, zwycięskiego gola zdobył dla gospodarzy Kamil Radulj.
SIARKA Tarnobrzeg 1
OLIMPIA Grudziądz 0
(0-0)
1-0 Radulj (68.)
SIARKA: Krupa – Głaz, Kubowicz, Nadolski, Duda, Drobot, Janeczko (63. Kargulewicz), Maik, Ropski, Radulj (90. Woźniak), Gębalski (89. Płatek)
OLIMPIA: Muzyk – Ciechanowski (86. Gabor), Nakrosius, Wawszczyk, Witasik, Marzec (67. Kita), Śmietanko (77. Wełna), Handzlik (76. Poręba), Papikjan, Kaczmarek, Kirsz.
Sędziował Marcin Bielawski (Katowice). Żółte kartki: Janeczko, Maik, Radulj – Nakrosius, Witasik, Kita, Kaczmarek. Widzów 600.
– Stworzyliśmy więcej sytuacji, szczególnie w pierwszych 20 minutach udało nam się zdominować dobrego rywala. Obawiałem się drugiej połowy, ale zawodnicy zagrali konsekwentnie, a przepiękna bramka Kamila Radulj była ozdobą tego meczu. Rzadko mi się to zdarza, zazwyczaj nie chwalę swoich zawodników, ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wygrała drużyna w przekroju 90 minut gry, lepsza – przekonywał po meczu Włodzimierz Gąsior, trener Siarki, który kolejny raz w tym sezonie nieco zaskoczył ustawieniem swojej drużyny. Gospodarze już po niespełna minucie gry mogli prowadzić, ale z obroną strzału Sebastiana Dudy poradził sobie grudziądzki golkiper. Jeszcze bliższy zdobycia gola na 1-0 był kwadrans później Kamil Radulj. W tym przypadku, po jego strzale z rzutu wolnego, spadkowicza z I ligi przed utratą gola uratował słupek. Swojej okazji później nie wykorzystał Łukasz Nadolski, a Krzysztof Ropski umieścił z kolei piłkę w siatce, ale zdaniem sędziego wcześniej był na spalonym. Były pierwszoligowiec, najwyraźniej zaskoczony takim obrotem sprawy, tuż przed przerwą zabrał się do roboty, zagrażając kilkukrotnie miejscowym po stałych fragmentach gry, który nie przyniosły powodzenia. Na zwycięstwo bramkę gospodarze musieli czekać do 68. min, czyli tylko o 4 minuty dłużej, niż miało to miejsce podczas inaugurującego sezon meczu z chorzowskim Ruchem. Tym razem ponownie w roli głównej wystąpił wspomniany wcześniej Radulj. Tarnobrzeski pomocni popisał się golem, którego nie powstydziłaby się nawet sama Liga Mistrzów. Po tym, jak przejął on piłkę na środku boiska, zdecydował się na rajd, po którym huknął nie do obrony tuż pod poprzeczkę bramkę Olimpii. – W naszej grze było zdecydowanie zbyt dużo niedokładności. Na pewno jednak nie mogę mieć pretensji do zawodników o zaangażowanie i podejście do tego spotkania – podsumował Mariusz Pawlaka, opiekun Olimpii.
mj


