
PODKARPACIE. RDLP w Krośnie nie zgadza się na zarzuty „Dzikich Karpat”.
Inicjatywa „Dzikie Karpaty” to ruch obywatelski, który – jak twierdzą jego członkowie – walczy o to, by Puszcza Karpacka zachowała swój naturalny charakter. Na początku sierpnia założyli obóz w Bieszczadach. Od tamtej pory patrolują lasy i pokazują działania leśników. Zarzucają im m.in. wycinkę drzew o rozmiarach pomnikowych. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych odpowiada na zarzuty.
– Kilka dni temu Nadleśnictwo Lutowiska zapewniało nas, że wycinka drzew o rozmiarach pomnikowych to jednorazowa pomyłka robotnika leśnego. Teraz widzimy, że to nieprawda. Na składzie, gotowa do wywózki do tartaku, leży 180-letnia jodła o pomnikowych rozmiarach, zaakceptowana przez pracownika Lasów Państwowych. Tak ginie dzika Puszcza Karpacka, na naszych oczach – informowali na Facebooku działacze „Dzikich Karpat”.
Dyrektor RDLP w Krośnie, Grażyna Zagrobelna ostro zareagowała i wydała oświadczenie. Jej zdaniem, termin „drzewa o wymiarach pomnikowych” jest nadużywany. „Trzeba mieć świadomość, że jodeł o obwodzie w pierśnicy 250 cm w Bieszczadach i na Pogórzu są setki tysięcy, a wspomniane rozporządzenie nie uwzględnia faktu, że na bogatych siedliskach jodła i buk uzyskują takie wymiary już w wieku 80-90 lat, a więc sporo przed wejściem w tzw. wiek rębności, który dla jodły i buka wg planów urządzenia lasu wynosi 120 lat. Tak być musi, by w ciągu kolejnych dziesięcioleci w drodze cięć częściowych doszło do wymiany pokoleń drzewostanu, gdy młode drzewa zastąpią te, które dożyły już swego czasu” – podkreśla. Twierdzi, że „inicjatorzy” „Dzikich Karpat” szermują hasłem „zagłady drzewostanów ponad stuletnich”, traktując wiek 100 lat jak jakąś magiczną granicę. „Taka retoryka jest używana do manipulacji opinią publiczną, bowiem bieszczadzkie drzewostany zawsze będą ponad 100-letnie, gdyż wynika to z długowieczności gatunków dominujących (jodła, buk) i z zasad prowadzenia gospodarki leśnej. Nie każde stuletnie drzewo musi być pomnikiem przyrody, tak jak nie każdy stuletni budynek jest zabytkiem wyłącznie ze względu na wiek”.
Aktywiści zarzucają również niszczenie lasów przez szlaki zrywkowe, po których jeździ ciężki sprzęt. „ Sposób przygotowania szlaków powoduje, że przyroda w bardzo szybkim czasie regeneruje ślady ingerencji człowieka. Z kolei krytykowane jest budowanie dróg leśnych, a przecież one właśnie skracają odległości zrywki przy pomocy ciężkiego sprzętu” – przekonuje dyrektor.
Zagrobelna utrzymuje, że członkowie organizacji nie chcą rozmawiać z leśnikami, a ich działania są manipulacją. „Aktywiści prezentują na swych filmach „apokaliptyczne” obrazy z miejsc pozyskania drewna, filmowane w ujęciach szerokokątnych, sugerujących powstawanie potężnych powierzchni otwartych.” „Wygląda to na akcję zorganizowaną wyłącznie w celu dezawuowania działań leśników w oczach opinii publicznej. Wiemy, że ta kampania zaplanowana została poza naszym regionem, realizowana jest z rozmachem i będzie trwała długo. Nie godzimy się jednak na ten swego rodzaju psychiczny terroryzm wobec ludzi ciężko pracujących dla zapewnienia trwałości lasów i na utrzymanie swych rodzin” – podkreśla dyr. RDLP.
Wioletta Kruk



One Response to "Czy Puszcza Karpacka ginie?"