
TARNOBRZEG. Na początku września wszyscy pracownicy Szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzegu będą mogli wypowiedzieć się w referendum dotyczącym tego czy są za, czy przeciw strajkowi.
Referendum przygotowują pielęgniarki i położne z zakładowej organizacji związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. To one weszły w spór zbiorowy z dyrekcją szpitala z powodu zbyt niskich wynagrodzeń. W lecznicy w lipcu trwał z tego powodu już tzw. strajk hybrydowy, który polegał na tym, że ogromna część personelu pielęgniarskiego wzięła w tym samym czasie zwolnienia lekarskie lub wykorzystywała urlopy.
Porozumienia nie przyniosły także rozmowy w obecności mediatora. Zakończyły się one podpisanie protokołu rozbieżności, co otworzyło pielęgniarkom i położnym drogę do przeprowadzenia akcji protestacyjnej. Tej jednak nikt nie chce. Strajk to zarówno dla zdesperowanych pracowników, jak i dyrekcji szpitala ostateczność.
Sytuacji w szpitalu nie poprawiła także decyzja dyrektora Wiktora Stasiaka, który podjął zarządzenie, że z dniem 1 sierpnia wprowadza podwyżki dla wszystkich grup zawodowych zatrudnionych w lecznicy. Mają one zostać wprowadzone w trzech etapach. Pierwsze, w wysokości 300 brutto trafiły na konta pracowników już we wrześniu jako wypłata za sierpień, kolejne 200 zł od 2019 i następne 250 od 2020 roku. Wysokość podwyżek miałaby przy tym być zależna od długości stażu, rodzaju wykonywanej pracy i zaangażowania pracownika.
Przedstawiciele związków oczekiwali innych, korzystniejszych warunków podwyższenia wynagrodzeń. Stąd decyzja o zorganizowaniu referendum strajkowego.
Ostatnie takie referendum zostało zorganizowane w tarnobrzeskim szpitalu w 2014 roku, wówczas także było ono konsekwencją braku porozumienia z dyrekcją lecznicy w kwestii podwyżek płac. Na 831 pracowników uprawnionych do oddania głosu, do urny poszły wówczas 622 osoby. 619 zagłosowało za akcją strajkową.
mrok


