
SANOK. Jerzy G. od dłuższego czasu pastwił się nad staruszką, bijąc ją i poniżając.
Najbliższe 2 miesiące spędzi w areszcie tymczasowym 48-letni Jerzy G., mieszkaniec Sanoka, który pastwił się nad rodzicielką oraz napadł i znieważył interweniującego w tej sprawie policjanta. Z ustaleń śledztwa wynika, że kobieta przeżyła pod jednym dachem z oprawcą prawdziwe piekło.
Wszystko zaczęło się od awantury, którą 48-letni zwyrodnialec wszczął… bo matka kazała mu nakarmić psa. Mężczyzna wpadł w szał, zaczął odgrażać się matce i złapał metalowy garnek, którym z całej siły uderzył bezbronną staruszkę w twarz, co spowodowało u niej dotkliwe obrażenia. Nawet przybycie na miejsce policjantów nie ostudziło furii krewkiego 48-latka. W pewnym momencie swoją agresję skierował na funkcjonariuszy, znieważając ich i naruszając nietykalność cielesną jednego z nich. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony na przesłuchanie do sanockiej prokuratury. Okazało się, że nad matką znęcał się fizycznie i psychicznie już od dłuższego czasu.
– Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: znęcania się nad matką i spowodowania u niej lekkich obrażeń ciała oraz znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego – mówi prok. Marta Ożóg z Prokuratury Rejonowej w Sanoku. – Mężczyzna jedynie częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów. Nie przyznał się do całości znęcania nad matką, ale do jednego z zachowań będących elementem znęcania się. Jeżeli chodzi o zarzuty pod kątem jego działania na szkodę policjantów, również przyznał się częściowo w ujęciu, że owszem dokonał rzeczy, której nie powinien, ale nie wszystkiego, co zostało mu zarzucone. Korzystając z przysługującego mu prawa oświadczył również, że nie chce składać szczegółowych wyjaśnień – dodaje prokurator.
W ubiegły wtorek sąd przychylił się do wniosku prokuratury, zasądzając względem Jerzego G. areszt tymczasowy na okres 2 miesięcy. Mężczyzna w najbliższym czasie zostanie skierowany na badania psychiatryczne. Jak się okazało, 48-latek w chwili gdy zaatakował matkę, a później policjantów był trzeźwy. Kobieta, która mieszkała z nim pod jednym dachem najprawdopodobniej z obawy przed jego reakcją i tym, co może jej zrobić nigdy wcześniej nie skarżyła się organom ścigania na zachowanie syna – oprawcy. Za maltretowanie matki Jerzemu G. grozi do 5 lat pozbawienia wolności, a za atak na policjantów do lat 3.
Katarzyna Szczyrek


