
RZESZÓW. Już w listopadzie może rozpocząć się budowa jezdni między ul. Wierzynka a Leszczyńskiego.
Od ul. Wierzynka do ul. Leszczyńskiego mają być wyburzone prywatne garaże i zabrana część terenu pod budowę drogi publicznej. Sprzeciwiają się temu mieszkańcy, bo gdyby powstała tam jezdnia, to obok ich domów jeździłoby mnóstwo samochodów. Jednak władze miasta informują, że od tej inwestycji nie ma odwrotu.
5 września do wojewody trafiło pismo podpisane przez 92 mieszkańców wspólnoty mieszkaniowej, właścicieli prywatnych domów i kamienic administrowanych przez MZBM z ulic: Baldachówka, Leszczyńskiego i Króla Kazimierza. Wyrażono w nim stanowczy protest od decyzji o rozbudowie ul. Szpitalnej i Wierzynka wraz z budową drogi łączącej ul. Leszczyńskiego. Inwestycja jest związana z budową w tym rejonie hotelu.
– Jesteśmy przeciwni budowie drogi publicznej, która utrudni nam codzienne życie – mówi Roman Pustelniak, mieszkaniec ul. Baldachówka. – Mieszkańcy od 10 lat zabiegają o budowę innej drogi – wewnętrznej, do naszych domów. W ratuszu urzędnicy zapewniali, że taka droga powstanie. Jednak nie dotrzymali słowa. Obecnie w przypadku budowy drogi publicznej chce się nas zamknąć między dwoma pasami jezdni (z jednej strony ul. Baldachówka, z drugiej planowana droga publiczna).
Droga ma być budowana zgodnie z zasadami tzw. specustawy i mieszkańcy nie mogą się od tej decyzji odwołać. Za utratę wyburzonych garaży mieszkańcy mają dostać odszkodowania. Mimo to nie chcą takiej inwestycji pod swoimi oknami. Ratusz jednak uspokaja. – Na drodze publicznej, która połączy ulicę Króla Kazimierza z ulicą Leszczyńskiego będzie ograniczony ruch samochodów – informuje Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. – Będzie to podobny odcinek, jak deptak na ul. 3 Maja i pojadą tamtędy tylko samochody dostawcze do hotelu, do sklepów, taksówki i do swoich kamienic dojadą mieszkańcy.
Mariusz Andres



12 Responses to "Mieszkańcy nie chcą drogi przez podwórka"