
II LIGA. Apklan Resovia postara się powstrzymać Radomiaka, który u siebie wygrywa niemal wszystko.
Niepokonany na własnym boisku, czwarty w tabeli Radomiak kontra Apklan Resovia, która wygrała trzy ostatnie mecze. Sobotni pojedynek w Radomiu to hit 11. kolejki.
Kibicom „Zielonych” pozostaje wiara w porzekadło: do trzech razy sztuka. Radomiak znów walczy bowiem o awans, w poprzednich dwóch latach był blisko, ale to co wypracował, stracił na finiszu. Dlatego prezes klubu Sławomir Stempniewski, biznesmen oraz znany i lubiany ekspert od spraw sędziowskich w Canal+, studzi nastroje. – Tym razem nie będzie pompowania balonika – zapowiedział przed startem tegorocznych rozgrywek.
Jak po grudzie
Radomiak zaczął obiecująco, to zespół groźny zwłaszcza na własnym boisku, o czym doskonale wie Szymon Grabowski, opiekun Resovii. – Trzy ostatnie spotkania w Radomiu zakończyły się pogromami przyjezdnych. Olimpia Elbląg wyjechała z bagażem pięciu goli, Znicz Pruszków czterech, a Gryf Wejherowo przegrał 0-3. Radomiak stracił u siebie tylko jedną bramkę, czeka nas najtrudniejszy sprawdzian z dotychczasowych, lecz pozostaniemy przy własnym stylu – obiecuje Grabowski i tłumaczy. – Wycofanie się do głębokiej defensywy przy mającym tak wielką siłę ognia przeciwniku byłoby samobójstwem. Postaramy się zabrać Radomiakowi piłkę i kąsać go. Mecz z Siarką pokazał, że i w naszej drużynie drzemie spory potencjał.
Dla trenera Resovii będzie to pierwsza wizyta na stadionie Radomiaka. Drużyny po raz ostatni mierzyły się w sezonie 2012/13. W Rzeszowie było 5-0 dla „pasiaków”, w rewanżu nasz zespół przegrał 0-4. Generalnie Resovii na boisku Radomiaka szło jak po grudzie: zwyciężyła tylko raz, w 1980 r. Poniosła za to aż siedem porażek.
Gorąca atmosfera? I o to chodzi!
Jednak resoviacy lubią wyzwania. Trenerzy i piłkarze cieszą się na myśl, że w sobotę trybuny stadionu wypełnią się do ostatniego miejsca. Na Widzewie Łódź, w gorętszej atmosferze, rzeszowski beniaminek walczył dzielnie i napędził faworytowi stracha. – Chodziło właśnie o to, żeby rywale „spinali się” na dźwięk słowa Resovia. Żebyśmy przyciągali kibiców na stadiony – uśmiecha się Grabowski, który wreszcie ma pozytywny ból głowy. Owszem, Dawid Kwiek w tej rundzie zespołowi już nie pomoże (czeka go zabieg w związku z kontuzją mięśnia Achillesa), ale do drużyny wraca Szymon Kaliniec. W coraz lepszej formie fizycznej znajduje się też napastnik Paweł Hass. Niewykluczone jednak, że Grabowski zwycięskiego składu nie zmieni i mecz w Radomiu zacznie ta sama „11”, która wybiegła przeciwko Siarce. – Trzy wygrane nie zmieniły naszego postępowania. Nadal pracujemy ciężko, bo nie chcemy się zatrzymywać tylko robić postępy – podkreśla szkoleniowiec Resovii. Optymizmu nie buduje na nieobecności kapitana i lidera defensywy Radomiaka, Macieja Świdzikowskiego. – Gdyby opierali się na jednym Świdzikowskim, nie pchaliby się na zaplecze ekstraklasy – zauważa. Warto dodać, że podopiecznym Dariusza Banasika też przytrafiają się słabsze chwile. Tak było przed tygodniem w Rybniku, gdzie Radomiak prowadził 2-0 do 81. min, a tylko zremisował.
RADOMIAK – APKLAN RESOVIA
sobota, godz. 15
Tomasz Szeliga


