
KRAJ. Podczas protestów najwięcej przedstawicieli było ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. Tylko z Podkarpacia protestowało ponad 650 nauczycieli.
„Żądamy odpowiedniego traktowania pracujących”, „Chcemy godnie zarabiać! Teraz!”, „Reforma Zalewskiej to krzywda dzieci” – to hasła skandowane przez związkowców na ulicach Warszawy. Pracownicy budżetówki domagali się podniesienia płacy minimalnej, wyższych emerytur, likwidacji umów śmieciowych, a przede wszystkim wyższych pensji. – Nasza płaca nie wystarcza na przeżycie. Nasze rodziny umierają z głodu – powiedział Jan Guz, przewodniczący OPZZ.
Według organizatorów, do stolicy przyjechało ponad 20 tysięcy pracowników różnych branż budżetówki. Najwięcej było przedstawicieli Związku Nauczycielstwa Polskiego. Tylko z Podkarpacia protestowało ponad 650 nauczycieli. Oprócz nich protestowali m.in. fizjoterapeuci, diagności, ratownicy medyczni, strażacy czy pracownicy cywilni wojska. Wszyscy skandowali gromkie: „Mamy dość!”. Związkowcy zapowiadali przyjazd do Warszawy na spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim, jednak ten nie zdecydował się z nimi spotkać. Protestujący nie kryją również oburzenia słowami Jarosława Sellina – wiceministra w rządzie PiS, który w rozmowie z RMF FM stwierdził, że „trzeba być ślepcem, żeby nie zauważyć, iż sytuacja pracowników w Polsce się poprawiła”.
– Dość mamy życia za 1500 złotych, dość mamy obniżania wynagrodzeń. Żądamy, żeby pan premier przybył i z nami rozmawiał – mówił Jan Guz, przewodniczący OPZZ. – Nasza płaca nie wystarcza na przeżycie. Nasze rodziny umierają z głodu – podkreślał. Związkowcy są rozczarowani reformami rządu, nieudaną reformą edukacji, zmianami w ochronie zdrowia i w sądach.
Nauczyciele odchodzą z zawodu
Na placu Trzech Krzyży do protestujących dołączyli uczestnicy ogólnopolskiej manifestacji zorganizowanej przez ZNP. Domagali się podwyżek o 1 tys. zł, większych nakładów na oświatę oraz dymisji minister edukacji narodowej. MEN odpowiada, że: „2017 roku, po raz pierwszy od 2012 r. zostały waloryzowane płace, a w kwietniu tego roku rozpoczęło się wprowadzanie podwyżek, podnoszących wynagrodzenia o 5,35 proc. Od stycznia 2019 roku i od stycznia 2020 roku pensje nauczycieli będą wzrastały o kolejne 5 proc. w każdym roku.” – Pytanie, dlaczego młodzi nauczyciele odchodzą z zawodu? W Warszawie brakuje nawet nauczycieli, bo za te pieniądze nikt nie chce pracować – podkreśla Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Nauczycielowi stażyście z wynagrodzeniem zasadniczym trzeba dokładać dodatek wyrównawczej, bo nie osiąga nawet płacy minimalnej. – Gdybyśmy policzyli te wszystkie podwyżki z 3 lat, to nie wiem, czy my osiągniemy 600 zł, góra 700 zł. A pani minister mówi o tysiącu zł. Jakim cudem? – pyta. Jak twierdzi, średnie wynagrodzenie nauczyciela, którą posługuje się MEN jest nierealna. – Ja już nie raz wyjaśniałem, że na składają się na nią elementy, których większość nie bierze. To są dodatki funkcyjne, nagrody dyrektorów, odprawy emerytalne, nagrody jubileuszowe. To, że średnia rośnie to też efekt godzin ponadwymiarowych, a płaca powinna być za normalną pracę w trybie 8-godzinnego trybu pracy – nie ma złudzeń prezes Kłak.
Wioletta Kruk



One Response to "Wielka manifestacja budżetówki"