
PRZEMYŚL. Przemyscy „PiS-owcy” znów pomylili się w rachunkach. Nie było komu odebrać protokołu i sprostować błędu w danych kandydata na prezydenta.
Po „plamie”, jaką dało PiS nie zdoławszy zebrać wymaganej liczby podpisów poparcia dla list kandydatów na radnych w dwóch okręgach, wydawało się, że większej kompromitacji być nie może. Okazuje się, że jednak może. W poniedziałek (24 września) Miejska Komisja Wyborcza próżno czekała na pełnomocnika Komitetu Wyborczego PiS, którym jest wicewojewoda, Lucyna Podhalicz. Nie doczekała się, więc nie było komu sprostować trywialnego błędu w danych kandydata. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pani wicewojewoda była w Warszawie.
Tymczasem w Przemyślu PiS-owi komisja dała szansę na sprostowanie błędu do północy dzisiaj. Bardzo prawdopodobne, że z tym już jakoś się „PiS-owcy” wyrobią, ale cała ta kuriozalna sytuacja ukazuje dobitnie indolencję KW Prawa i Sprawiedliwości w Przemyślu.
Choć swój start w wyborach na prezydenta Przemyśla Janusz Hamryszczak ogłosił już dawno, oficjalnie pełnomocnik KW PiS, Lucyna Podhalicz zgłosiła jego kandydaturę w ubiegły piątek (21 września). Od tego momentu MKW miała trzy dni na weryfikację zgłoszenia i wezwanie pełnomocnika do wniesienia ewentualnych poprawek, gdyby okazały się konieczne. Jest to dość prosta czynność: pełnomocnik przy komisji poprawia błąd i parafuje.
W zgłoszeniu Janusza Hamryszczaka pojawił się błąd. Jak się dowiedzieliśmy, inny wiek kandydata na czas wyborów wynikał z jego numeru PESEL, a inny został wpisany. Różnica nie jest duża, ale jest, a poprawić ten błąd mógł tylko pełnomocnik. Jednak komisja nie mogła dodzwonić się do Lucyny Podhalicz. Nie pojawiła się w przemyskim magistracie podczas prac komisji i ta przekazała protokoły do przemyskiego Komisarza Wyborczego z adnotacją, że nie można zarejestrować kandydata PiS z powodu błędu, acz ów może zostać sprostowany do środy (26 września) do północy.
Jak się dowiedzieliśmy, pani pełnomocnik w przemyskim magistracie nie mogła się pojawić, bo była w Warszawie. Po co tam była – tak dokładnie nie wiemy. Jedni mówią, że złożyć w PKW odwołanie od decyzji KMW i Komisarza Wyborczego, inni, że „na dywaniku” u marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego za „wpadkę” ze zbyt małą liczbą ważnych podpisów poparcia dla list kandydatów na radnych w 2. i 3. okręgach wyborczych w Przemyślu.
Udało nam się dodzwonić do szefa przemyskiego sztabu KW PiS, Grzegorza Lewandowskiego. – Nic mi nie wiadomo o tym, by dziś upływał termin odbioru protokołu – powiedział nam w poniedziałek. – Ani o żadnym błędzie w zgłoszeniu! Widocznie pani przewodnicząca komisji czegoś nie dopatrzyła (MKW w Przemyślu przewodniczy sędzia Agnieszka Tworzydło – przyp. autora), bo zgłoszenie przyjęła do rąk własnych – stwierdził G. Lewandowski, dodając, że jest bardzo zastanawiające, że MKW znów znalazła w dokumentach PiS jakiś błąd! Szef sztabu PiS był też żywo zainteresowany, skąd dziennikarze mają informacje o tych błędach. – W komisji są przecieki – zauważył.
Interesujące jest to, że doszło do zmian w składzie komisji. Osoba, która zasiadała w niej z ramienia właśnie PiS-u złożyła rezygnację z pracy w MKW i zastąpiła ją inna.
Tymczasem przemyślanie śmieją się do rozpuku. – Może się „wyrobią” w terminie i doliczą ile ich kandydat ma lat, mniej niż 150, więc łatwiej im pójdzie niż z tymi podpisami – dowcipkują. Ale tak już zupełnie poważnie: takiego blamażu nie „zaliczył” chyba żaden komitet wyborczy w Przemyślu. Nigdy.
Monika Kamińska



2 Responses to "Kolejna kompromitacja PiS-u w Przemyślu!"