Odcięło im myślenie

– Jak to nie wpadło?! – nie dowierza Andreja Prokić. Trudno uwierzyć, ale pomocnik Stali jeszcze nie zdobył bramki. Fot. Marta Badowska – stalmielec.com

PGE STAL MIELEC – ODRA OPOLE. Gospodarze prowadzili do 86. minuty, ale i tak powinni się cieszyć z podziału punktów.

Drużyna Artura Skowronka wciąż bez zwycięstwa na własnym boisku! Mielczanie po objęciu prowadzenia całkowicie się pogubili i zaczęło się istne szaleństwo.

PGE STAL Mielec 1
ODRA Opole 1
(0-0)
1-0 Tomasiewicz (77. – karny), 1-1 Mikinić (86.).
STAL: Kiełpin – Spychała, Soljić, de Amo, Leandro (41. Banaszewski), Nowak, Tomasiewicz (88. Wroński), Gąsior, Prokić, Getinger – Kuświk
ODRA: Szromnik – Janasik, Szota, Bodzioch, Winiarczyk, Rybicki (75. Mikinić), Habusta, Niziołek (72. Czyżycki), Moder (87. Martin), Janus – Skrzypczak.
Sędziował Paweł Malec (Łódź). Żółte kartki: Nowak, Gąsior. Widzów 2597.

Dlaczego Stal nie odczarowała stadionu przy Solskiego? To pytanie do psychologa. W 77 minucie Grzegorz Tomasiewicz trafił do siatki z karnego (faul na Grzegorzu Kuświku), ale ten fakt zamiast natchnąć gospodarzy, całkowicie ich sparaliżował. Sytuacja na boisku odwróciła się diametralnie. Odra przejęła inicjatywę, a defensywa biało-niebieskich drżała w posadach. W 80 minucie znaleźli oni sprzymierzeńca w osobie arbitra, który nie wiedzieć czemu nie pokazał Marcelowi Gąsiorowi czerwonej kartki (zatrzymał piłkę ręką przed własnym polem karnym), ale co się odwlecze…

Prosili się o nieszczęście
Piłkarze Stali bawili się w statystów, rywale atakowali zaciekle. Doskonałych dwóch okazji w jednej akcji nie wykorzystał Mateusz Czyżycki. Były zawodnik Stali trafił w jednego, potem w drugiego obrońcę. – Zastanawiam się do teraz, jak to nie wpadło – kręcił głową długo po spotkaniu. Cóż, wpadło koledze, innemu rezerwowemu Tomasowi Mikinicowi. Słowak jakimś cudem zmieścił piłkę między słupkiem a brzuchem Mateusza Spychały. Kuriozalny skądinąd gol dowodzi, że w Spartaku Trnava wychowują niezłych grajków. Przekonała się o tym zresztą w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów Legia Warszawa…

To wydarzenie zamieniło mielczan w słupy soli. Między 90 a 93 minutą mogli oni stracić trzy bramki! Gospodarzy uratowały kapitalne interwencje Krystiana Getingera, Seweryna Kiełpina oraz słupek po „główce” Hiszpana Ivana Martina. Po zakończeniu koszmaru Kiełpin nie przebierał w słowach. – Po strzeleniu gola odcięło nam myślenie. Zaczęliśmy podawać do przeciwnika, sami prosiliśmy się o nieszczęście. Znów stworzyliśmy mnóstwo okazji, a zostaliśmy z jednym punktem. Musimy trzymać ciśnienie, popracować mentalnie, bo nie wolno oddawać zwycięstwa, na którego tak długo czekaliśmy!

Niewytłumaczalny futbol
Co do kreowanych sytuacji, o których mówił bramkarz Stali: nie było ich może tyle, co w meczach z Wigrami czy Jastrzębiem, lecz wystarczająco dużo, aby zamienić je na dwa, trzy gole. Dobrze wyglądała współpraca Grzegorza Kuświka, Andrei Prokica i Bartosza Nowaka. Swoją szansę, jak co tydzień, miał Josip Soljić. A jednak futbolówka nie chciała wpaść do siatki! Artur Skowronek na konferencji dzielnie się trzymał, lecz widać było, jak bardzo zła seria go przytłacza. – Moi piłkarze, nawet ci, którzy siedzieli na ławce albo byli poza kadrą, bardzo chcieli i mocno dążyli do tego, aby wygrać. Myślę, że pierwsza połowa dała właśnie taki obraz. Czasami piłka jest niewytłumaczalna i nie zamieniliśmy kolejnych sytuacji na bramki. W drugiej połowie, po strzeleniu gola, niepotrzebnie napędzaliśmy przeciwnika. Po tym, co działo się w końcówce, możemy powiedzieć, że to uczciwy wynik. Będziemy cały czas konsekwentni, będziemy jeszcze więcej zasuwać na treningach – po to, by doskoczyć do czołówki i zrobić dla Mielca coś dobrego – wygłosił trener Stali.

Większy patos zagościł w komentarzu Mariusza Rumaka, opiekuna Odry. – Jedyne słowa, jakie cisną mi się na usta, to duma z moich piłkarzy. Potrafili odwrócić losy spotkania, pokazali charakter, byli w stanie docisnąć przeciwnika. Zrobili to, o czym rozmawiamy od wielu, wielu tygodni: nie będziemy grali na remis, a dążyli do zwycięstwa. Po straconej bramce ruszyliśmy do przodu, strzeliliśmy wyrównującego gola, a potem dalej chcieliśmy grać i strzelać. Wprowadziliśmy drugiego napastnika, żeby ten mecz wygrać. Myślę jednak, że remis jest sprawiedliwym wynikiem.

Leave a Reply

Your email address will not be published.