
RZESZÓW. Spółka Wody Polskie twierdzi, że z winy ratusza straci 40 mln zł i zbiornik na Wisłoku nie zostanie oczyszczony.
Czy odmulenie zalewu Wisłoka w Rzeszowie rozpocznie się w 2019 r.? Zdaniem Przemysława Dacy, prezesa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, te prace w przyszłym roku mogą się nie odbyć. Powodem jest, jak to że prezydent Rzeszowa wydając decyzję środowiskową o oczyszczeniu zalewu nie wziął pod uwagę aspektów programu Natury 2000. Temu stwierdzeniu zaprzeczają jednak władze miasta. – Nie jesteśmy temu winni. To chwyt poniżej pasa – przekonuje ratusz.
W ub. tygodniu do Rzeszowa przyjechał Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. Ta instytucja powstała na bazie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. To krakowski oddział PGW Wody Polskie jest właścicielem rzeszowskiego zalewu, który musi być odmulony. Szef tej instytucji podczas spotkania z prezydentem Tadeuszem Ferencem poinformował, że Wody Polskie mogą stracić 40 mln zł na oczyszczenie zbiornika na Wisłoku, bo urzędnicy miejscy nie uwzględnili w decyzji środowiskowej faktu, że zalew jest w obszarze Natura 2000. Przyroda powinna być więc tam chroniona. Bez tego nie można ruszyć z pracami odmulania zalewu – mówi prezes Wód Polskich.
Jednak władze miasta nie maja sobie nic do zarzucenia. – Decyzję środowiskową wydaną przez prezydenta ekolodzy zaskarżyli do Samorządowego Kolegium Odwoławczego – informuje Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. – Ich odwołanie zostało odrzucone. SKO naszej decyzji nadało klauzulę natychmiastowej wykonalności. Potem ekolodzy odwołali się jeszcze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Tam ich skarga też została oddalona.
Ratusz nie rozumie zarzutów spółki Wody Polskie. Tym bardziej, że to nie on jest właścicielem zbiornika zalewu. Rzecznik prezydenta mówi, że skoro pieniądze są, to na co czekać? – Nie zawiniliśmy w ani jednym punkcie – przekonuje. – Szukanie winnego u nas to chwyt poniżej pasa.
Odmulenie zalewu to koszt 49 mln zł. Z tego 40 mln zł pochodziłoby z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko, a 7 mln zł przekazałby Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Pod koniec września okazało się, że Wody Polskie chcą odmulić tylko jedną czwartą zalewu (ok. 1,1 km) od zapory do Lisiej Góry. To zaniepokoiło władze miasta. Ale właściciel zalewu zapewnia, że zbiornik odmulony mógłby być na całej 4-kilometrowej długości. Jednak nie od razu. Prace odbyłyby się w czterech etapach.
Mariusz Andres



9 Responses to "Odmulenie zalewu zagrożone?"