Kędziora odchodzi ze Stali Rzeszów

Trener Lech Kędziora nie przedłużył wygasającego po sezonie 2018 kontraktu ze Stalą Rzeszów. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. NICE 1.LŻ. Trener Lech Kędziora nie poprowadzi w przyszłym sezonie drużyny Stali Rzeszów.

– Miałem umowę w Rzeszowie podpisaną do końca sezonu 2018 i myślę, że to wystarczy – informuje Lech Kędziora, którego nowym pracodawcą będzie prawdopodobnie Orzeł Łódź, gdzie miałby zastąpić Janusza Ślączkę. – W tej decyzji nie ma żadnych podtekstów, bo Leszek nawet przed chwilą do mnie dzwonił i dziękował za współpracę. Z Gdańska do Rzeszowa jest kawał drogi i ja by też nie chciał tyle dojeżdżać, więc nie dziwię się jego decyzji. Zresztą myśmy zapowiedzieli, że w przyszłym sezonie chcemy mocno naciskać na treningi pierwszej drużyny i szkółki, więc trener Kędziora musiałby być cały czas na miejscu. Pozostajemy w stałym kontakcie, zresztą Leszek zapewniał nas, że w razie potrzeby, zawsze będzie nam służył swoją pomocą i radą – wyjaśnia Ireneusz Nawrocki, prezes Speedway Stali Rzeszów S.A.

24 godziny na decyzję

Lech Kędziora jeszcze w minioną niedzielę był w Rzeszowie podczas zawodów Speedway Diamond Cup, a potem brał udział w rozmowach, dotyczących składu drużyny na sezon 2019. – Umówiliśmy się, że mam 24 godziny na podjęcie ostatecznej decyzji. Rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze – przekonuje Kędziora, który otrzymał od działaczy Stali ofertę dalszej współpracy. – Jest kilka spraw, które zadecydowały o takiej, a nie innej mojej decyzji. O Stali Rzeszów, jako klubie i działalności prezesa Nawrockiego, którego bardzo szanuję, mogę się wypowiadać tylko w samych superlatywach. Cieszę się, że mogłem spędzić dwa miesiące w Stali i pracować m.in. z mistrzem świata, a także fajnym zespołem, z którym wywalczyliśmy awans. Dziękuję również za współpracę wszystkim osobom w klubie, mechanikom i tym wszystkim, którzy pomagali mi podczas mojej krótkiej przygody w Rzeszowa. Szczególne podziękowania należą się również kibicom, którzy zawsze byli z nami – podkreśla były już szkoleniowiec Stali. Niewykluczone, że w sezonie 2019 ponownie zawita on do stolicy Podkarpacia, tym razem jednak z drużyną Orła Łódź. Ciekawostką jest fakt, że 5 lat temu Kędziora także zastąpił w łódzkiej drużynie Janusza Ślączkę, a potem jego drogi z prezesem Witoldem Skrzydlewskim się rozeszły. Do historii przeszły już polemiki obu panów na konferencjach prasowych, w sprawie kulisów przegranych meczów. Dziś wszystko na to wskazuje, że prezes Orła ponownie zaufa Kędziorze, któremu ma pomagać Piotr Świderski. – Pracowałem już w Łodzi przez 3 lata, tak więc doskonale znam warsztat pana prezesa Skrzydlewskiego. On z kolei zna mój warsztat i zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Jestem trenerem i na pewno nie będą siedział w domu po udanym sezonie w Rzeszowie, tylko poszukam innej pracy. Czy to będzie Łódź? Zobaczymy – kończy 62-letni szkoleniowiec.

Wymiany nie będzie

Gdy decyzja Lecha Kędziory ujrzała światło dzienne, wśród rzeszowskich kibiców od razu rozgorzała dyskusja na temat możliwej wymiany na linii Stal – Orzeł i powrotu na Hetmańską Janusza Ślączki. – Nie ma takiej opcji – ucina wszelkie spekulacje prezes Nawrocki, który dodaje: – Powiem szczerze, że w tej chwili mam duży dylemat, czy w ogóle trener dla pierwszej drużyny jest nam potrzebny? Z moich obserwacji wynika, że w czasie meczów nie ma on za wiele do roboty. Janusz Stachyra spokojnie zatem poradzi sobie z młodzieżą, natomiast my bardziej skupiamy się na poszukiwaniach menedżera – zdradza Nawrocki. Na sugestię, że wolnym w tej chwili jest chociażby Rafał Dobrucki, z usług którego zrezygnowała Betard Sparta Wrocław, prezes rzeszowskiego speedwaya odpowiada: – Kto wie, czy nie będzie to ktoś lepszy. W czwartek prawdopodobnie dojdzie do spotkania z dwoma panami, którzy mogą poprowadzić nie tylko drużynę, jako menedżer, ale również klub, jako firmę – zdradza Nawrocki. Nie jest bowiem tajemnicą, że do zmian dojdzie także na szczeblu zarządzającym Speedway Stalą Rzeszów S.A. – Nie prawdą jest, że Marcin Janik nie będzie już wiceprezesem. Nadal będzie pełnił tę funkcję, tylko będzie się zajmował sprawami sportowymi, a innymi. Mam tu na myśli całokształt działalności i tematy bardziej biznesowe. Nowa osoba będzie – co mogę zapewnić – bardzo kompetentna i nawet ja się jej podporządkuje – zapewnia szef rzeszowskiego speedwaya. Zadaniem spółki nadal będzie realizacja planu, który zakłada, że w ciągu 3 lat żużel w Rzeszowie będzie sam na siebie zarabiał. – Plan, związany z awansem, zrealizowaliśmy w 200 procentach, bo przecież nikt nie zakładał sezon bez porażki. Co raz więcej hejterów, którzy nas krytykowali, zaczyna milczeć. Jeszcze mieli ostatnią szansę w niedzielę, gdy przekonywali, że nie będzie diamentów. I niestety, tak ich zawiodłem… – przekomarza się w swoim stylu Ireneusz Nawrocki.

Bez transferowych szaleństw

To, co jednak najbardziej interesuje na tę chwilę fanów nad Wisłokiem, to skład, w jakim Stal Rzeszów będzie w przyszłym sezonie walczyć w Nice 1.LŻ. – Mamy klęskę urodzaju i skład na przyszły sezon jest już praktycznie skompletowany. Zostaje Greg Hancock, Nick Morris, Luke Becker i Karol Baran. Po co nam szukać innych zawodników, jak ci mieli wysokie średnie w mocnej przecież II lidze. Na początku miałem też plan, aby znowu zaszaleć z jakimś wielkim nazwiskiem, ale nawet Greg mi to odradził. Rezygnujemy zatem z pozyskania wielkich nazwisk i może się ktoś nawet bardzo zdziwić, jeśli przepchnę swoją opcję. Gdy zobaczyłem Morrisa w Polsce po raz pierwszy, to powiedziałem, że to jest chłopak, który będzie wygrywał Grand Prix, tak teraz mam na oku jednego chłopaka, którego chciałem mieć już w sezonie 2018. Mam nadzieję, że tym razem wszystko zakończy się pomyślnie. Ktoś może powiedzieć, że w takim razie gdy bierzemy słabe nazwiska, to idziemy na przetrwanie, a to jest nieprawda. Plan na przyszłym sezon pozostaje niezmienny i jest nim awans do PGE Ekstraligi – zapewnia prezes Speedway Stali Rzeszów S.A.

mj

One Response to "Kędziora odchodzi ze Stali Rzeszów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.