Odczarowali stadion przy Solskiego

Andreja Prokić odbiera gratulację za bramkę na 2-0. To była pierwsza wygrana Stali na boisku w Mielcu. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. PGE STAL MIELEC – GKS KATOWICE. Andreja Prokić katem swojego byłego klubu. Skrzydłowy Stali zdobył gola i zanotował asystę.

Sześciu meczów potrzebowali stalowcy, by zwyciężyć na własnym boisku. Zerwali przy okazji z niechlubną serią sześciu remisów. Trybuny zareagowały w taki sposób, jakby mielczanie awansowali właśnie do ekstraklasy.

PGE STAL Mielec 2
GKS Katowice 0
(0-0)
1-0 Tomasiewicz (65.), 2-0 Prokić (88.)
STAL:
Kiełpin – Spychała, Soljić, de Amo, Getinger, Banaszewski, Tomasiewicz (88. Wroński), Gąsior, Nowak, Prokić (90. Sadłocha) – Kuświk (78. Bergier)
GKS
: Pawełek – Frańczak, Lisowski, Wawrzyniak, Puchacz, Anon (75. Tabiś), Kurowski, Piesio, Bronisławski (59. Michalik), Błąd (69. Rumin) – Śpiączka.
Sędziował
: Tomasz Marciniak (Płock). Żółte kartki: Kurowski, Michalik. Widzów: 2857.

– Chcemy wyrzucić ze słownika to słowo na „R” – mówił przed meczem Artur Skowronek, mając dość dzielenia się punktami. Niemoc trwała od połowy września. W tym czasie konkurenci do miejsc w czołówce uciekli, zaś biało-niebiescy niebezpiecznie zaczęli dryfować ku strefie spadkowej. W piątkowy wieczór Stal się przełamała, a w klubie wierzą, że to koniec przykrych niespodzianek. – Długo czekaliśmy na tę chwilę. Jedziemy dalej, wygrywamy następny mecz z Termalicą! – zadeklarował odważnie Grzegorz Tomasiewicz, strzelec pierwszego gola.

Przegonił demony
Stal doprowadzała fanów do rozpaczy, ponieważ grała dobrze, ale szokowała nieskutecznością. Przeciwko „Gieksie” sytuacji było niewiele, pierwsza połowa rozczarowała totalnie. Stała pod znakiem niechlujnych zagrań i banalnych błędów technicznych. A jednak gospodarze potrafili się zmobilizować i po przerwie zadali dwa ciosy. – Efektowna gra już była, teraz liczą się punkty – skwitował Andreja Prokić. – Mimo wszystko pamiętajmy, iż rywal ani razu nam nie zagroził.

To dzięki Serbowi z polskim paszportem Stal odniosła pierwsze zwycięstwo przed własną publicznością. Ale i sam zawodnik przegonił demony, zdobywając swoją pierwszą bramkę w sezonie. – Gdy grałem w Katowicach strzeliłem gola Stali, teraz było na odwrót. Najważniejsze, że znów zacząłem trafiać – cieszył się Prokić, który wcześniej zaliczył kapitalną asystę i zasłużył na najwyższą ocenę. Pochwalić trzeba również aktywnych Tomasiewicza, Krystiana Getingera i Marcela Gąsiora. Ten ostatni świetnym długim podaniem do Prokica zainicjował akcję na 1-0. Bezbłędnie spisywała się mielecka obrona, a stoperzy Josip Soljić i Jonatan de Amo Perez przy niezbornych Ślązakach wyglądali jak profesorowie uniwersytetu.

Nieudane debiuty
GKS tradycyjnie miał walczyć o awans, lecz po 14 kolejkach wylądował na miejscu spadkowym. Misji ratunkowej podjął się Dariusz Dudek, do niedawna trener Zagłębia Sosnowiec, które wprowadzał do ekstraklasy. W Katowicach mają pieniądze, wiernych kibiców i piłkarzy o znanych nazwiskach. Na boisku prezentują się oni jednak fatalnie, mecz w Mielcu zakończyli bez strzału w światło bramki! – W drugiej połowie za bardzo się cofnęliśmy, Stal zaczęła posyłać w nasze pole karne prostopadłe piłki. Tak straciliśmy pierwszego gola. Wszyscy wiemy, w jakim miejscu jesteśmy. Inaczej to sobie wyobrażaliśmy, ale najgorsze to spuścić głowy. Już we wtorek gramy u siebie zaległy mecz z Garbarnią, będzie więc okazja do rehabilitacji. Musimy zwyciężyć! – pobudzał zespół Jakub Wawrzyniak, przez lata podpora Legii i Lechii Gdańsk, który w piątek debiutował w roli kapitana.

Tymczasem szefowie klubu z Solskiego mogą sobie pogratulować cierpliwości. Seria meczów bez zwycięstwa nie nadwerężyła zaufania do Artura Skowronka i jego sztabu. Wprost przeciwnie, w stronę trenera płynęły słowa o wsparciu, wierzono, że zła karta w końcu się odwróci. Oby teraz pójść za ciosem.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.