
BIRCZA, POW. PRZEMYSKI. Sporego zamieszania narobił w dwóch obwodowych komisjach wyborczych w Birczy kilkunastominutowy brak prądu. Komisje były skłonne pracować dodatkowe 13 minut, ale zdaniem Komisarza Wyborczego w Przemyślu, sędziego Krzysztofa Trykszy nie było takiej potrzeby.
W niedzielę (21 października) w birczańskich obwodowych komisjach wyborczych zalegała ciemność, bo nie było prądu. Gdy pojawili się pierwsi chętni do głosowania, nie można było ich „obsłużyć”. Na szczęście cała ta sytuacja trwała tylko 13 minut, a chętni na poranne głosowanie po prostu zaczekali na „powrót” energii elektrycznej i zagłosowali. Mimo to obie komisje zdecydowały o przedłużeniu czasu swej pracy i ciszy wyborczej o wspomniane 13 minut i uchwały w tej sprawie przekazały Komisarzowi Wyborczemu w Przemyślu.
Sędzia Krzysztof Tryksza zbadał dokładnie sprawę i uznał, że nie ma potrzeby wydłużania prac komisji. – Z moich ustaleń wynika, że przerwa w dostawie prądu nie miała wpływu na głosowanie w tych obwodach, bo wyborcy zaczekali i oddali głosy – wyjaśnił K. Tryksza. – Gdyby stało się inaczej, wydłużenie czasu pracy komisji miałoby sens, ale w tej sytuacji nie było takiej potrzeby – dodał.
Tak więc rzec można, ze było wiele hałasu o nic, ale dla komisji uznanie za gorliwość.
emka


