Rozpoczął się kolejny sezon grzewczy. Czy coś się zmieniło w kwestii smogu? Absolutnie nic. Od niedawna mieszkam ponownie na osiedlu domków jednorodzinnych. Normy PM 2,5 i PM 10 przekroczone są tam o 700 – 800%.
Czasem gdy mam czarny humor mówię do mojego syna, który trenuje piłkę nożną, że powinien być dumny, że gra w tak zacnym zespole jak Ruch Chorzów. Na początku syn się dziwił o co mi chodzi. Teraz już się nie dziwi, bo wytłumaczyłem mu, że jak przez chwilę mieszkałem na Śląsku to było tam właśnie takie „zacne” powietrze jak u nas na osiedlu, więc na treningu może czuć się jakby grał w Ruchu Chorzów. Sam także codziennie biegam lub jeżdżę na rowerze i naprawdę nie czuję się dobrze po przebiegnięciu 12 km w takim smrodzie. Podczas biegu jednak życie zwalnia i rozglądając się widzę czym ludzie palą w domach. Czarno – żółty dym wydobywający się z kominów, spalanie wszystkich odpadków z ogrodu itd. Takie działanie to zarazem zabójstwo i samobójstwo, bo tacy ludzie trują nie tylko siebie, ale także innych. Oczywiście powstało już mnóstwo tekstów o smogu, powiedziano wiele słów o walce z nim. A to jakieś tam normy ustalają, a to ma być węgiel lepszej jakości itp. brednie. Tyle, że w tej walce nie należy gadać, myśleć całymi miesiącami lub latami nad problemem i używać półśrodków, a należy być bezwzględnym i radykalnym. Powinny być służby (podobno są ale nic albo niewiele robią), które rzeczywiście każą za zatruwanie powietrza i to nie śmiesznymi mandatami w kwocie 50 zł tylko przynajmniej 500 zł lub wnioskami do sądu, gdzie kary powinny wynosić kilka tysięcy złotych. Niestety tak się nie dzieje co dobitnie widać na moim osiedlu. Tylko na jednej ulicy można by codziennie wlepić kilkanaście mandatów lub wniosków do sądu za zatruwanie powietrza. Tak się jednak nie dzieje.
Druga sprawa jest trudniejsza w realizacji, ale co tu dużo mówić absolutnie potrzebna, a mianowicie ogrzewanie węglowe powinno zostać natychmiast zlikwidowane w miastach (smog w głównej mierze powstaje przez ogrzewanie domów jednorodzinnych). Wiem, że zaraz podniósł by się bunt, ale nie ma innej rady. Niech ludzie przerabiają instalacje grzewczą na gazową. Niech im pomoże w tym państwo, niech dopłaci do przerobienia instalacji. Niech ceny gazu będę niższe. Być może rozwiązaniem byłoby podłączenie wszystkich domków jednorodzinnych do miejskiej sieci ciepła. Nie ważne jak, węgiel ma zniknąć na początku z miast, następnie z terenów wiejskich – bez tego nawet nasze prawnuki będą oddychać tak fatalnym powietrzem jak my teraz. Walka z koszmarnie zanieczyszczonym powietrzem to nie kwestia z gatunku: małżeństwa homoseksualne, aborcja, czy budowa pomnika z lewej lub prawej strony pałacu prezydenckiego. To kwestia kto wie czy nie najważniejsza obecnie w Polsce, bo dotycząca zdrowia i życia. Absolutnie nie wierzę, że w tym kraju może się coś zmienić na lepsze i w tej kwestii będzie podobnie. Ale czasami warto pomarzyć, że będziemy mieć powietrze tak czyste jak choćby Norwegowie.
Redaktor Grzegorz Anton



5 Responses to "Zabawa w kotka i myszkę ze smogiem"