PKS nie zamierza płacić o 300 procent więcej za dworzec

Z dworca lokalnego korzystają na razie tylko autobusy MPK i prywatni przewoźnicy. PKS nie podjął jeszcze w tej sprawie decyzji, bo właściciel placu dworcowego żąda trzy razy wyższych opłat za wjazd. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Zarząd Transportu Miejskiego żąda horrendalnych cen za korzystanie z dworca lokalnego.

Wciąż nie wiadomo, od kiedy autobusy PKS będą zabierały pasażerów z nowego dworca lokalnego, który wybudowano pod wiaduktem Śląskim. Teraz autobusy tego przewoźnika zatrzymują się na dworcu głównym przy ul. Grottgera. Prezes PKS informuje, że skoro dotąd Zarząd Transportu Miejskiego nie przygotował regulaminu korzystania z dworca lokalnego, to przewoźnik nie będzie tam wjeżdżał.

Obecnie z dworca lokalnego korzysta kilka linii MPK i prywatny przewoźnik – FlixBus. Mimo że przed remontem najwięcej tam wjeżdżało autobusów PKS, to teraz, gdy obiekt jest prawie gotowy, ten przewoźnik nie zdecydował się na zabieranie stamtąd pasażerów. Dlaczego?

Piotr Olszewski, prezes PKS w Rzeszowie, wyjaśnia, że już w czerwcu wysłał pismo do Zarządu Transportu Miejskiego z pytaniem, na jakich zasadach ten przewoźnik będzie mógł korzystać z dworca lokalnego. Odpowiedź przyszła dopiero tydzień temu. Niestety, były w niej zawarte tylko ogólniki i nadal nie ma regulaminu, który precyzowałby czego od PKS oczekiwałby ZTM, zarządzający przebudowanym dworcem.

– Oczekuję od ZTM na rzeczywiste dane, które będziemy mogli zanalizować po względem opłacalności. Takich dotąd nie otrzymaliśmy – mówi prezes PKS. – Zapytano nas, czy będziemy zainteresowani korzystaniem z dworca. Bez przedstawienia nam regulaminu nie możemy podjąć takich decyzji. Zresztą ZTM ustalił wyższe ceny i np. za zatrzymywanie autobusów musielibyśmy płacić aż 300 procent więcej. Jeszcze przed remontem dworca płaciliśmy za to 6 tys. zł miesięcznie, teraz byłoby to 18 tys. zł.

W sumie jednak opłaty byłyby jeszcze wyższe, bo do stawek za wjazd i wyjazd z placu dworcowego trzeba byłoby jeszcze dodać… kary. Miesięcznie PKS musiałby więc zapłacić ZTM kilkadziesiąt tysięcy złotych. Za co te kary? Kierowcy byliby winni, gdyby m.in. za długo stali autobusem na dworcowym stanowisku, czy też zanieczyścili płytę dworca. Ta ostatnia kara za tylko jedno tego typu zdarzenie byłaby najwyższa – 500 zł.

– Właściciel dworca lokalnego powinien racjonalnie i profesjonalnie podejść do przewoźnika – twierdzi Olszewski. – Jeśli otrzymamy regulamin z zasadami korzystania z dworca, to decyzję, czy na takich warunkach będziemy chcieli korzystać z dworca, podejmiemy niezwłocznie. Uważam, że nie powinno być żadnych opłat dla przewoźników, którzy wjeżdżaliby na dworzec lokalny. Przecież pieniądze, 20 mln zł, na przebudowę dworca, w większości pochodziły ze środków unijnych, a nie z budżetu miasta. Dlatego powinno być tak jak w Siedlcach, gdzie z nowego dworca PKS może przez 5 lat korzystać za darmo. Podobnie jest w Kielcach.

Mariusz Andres

26 Responses to "PKS nie zamierza płacić o 300 procent więcej za dworzec"

Leave a Reply

Your email address will not be published.