Paraliż Policji na Podkarpaciu?

Policjanci nie odpuszczają i masowo przechodzą na zwolnienia lekarskie. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. „Psia grypa” dotarła do naszego regionu. Czy możemy czuć się bezpiecznie?

Puste komisariaty, brak policjantów na ulicach, a w radiowozach komendanci, naczelnicy wydziałów i… wojskowi żandarmi. Nie, to nie kadr z filmu. To efekt nieoficjalnego protestu mundurowych na Podkarpaciu, którzy masowo rozchorowali się na tzw. „psią grypę”. Już 1/3 funkcjonariuszy z naszego regionu przebywa na zwolnieniach lekarskich. Najgorzej jest w Jaśle, Mielcu, Brzozowie i Strzyżowie. W Rzeszowie sytuacja jest bardzo trudna. Według oficjalnych danych na L4 przedstawiło już 33 proc. mundurowych.  – Tak tragicznej sytuacji nawet najstarsi z nas nie pamiętają – mówią nam rzeszowscy funkcjonariusze.

Liczba funkcjonariuszy z garnizonu podkarpackiego, którzy przebywają na zwolnieniach lekarskich przekroczyła 1,5 tys., co stanowi 1/3 stanu etatowego. Sytuacja wygląda różnie, w poszczególnych jednostkach. Są komendy, gdzie nieobecnych jest kilkanaście procent funkcjonariuszy, ale są i takie, gdzie absencja chorobowa przekracza 60 proc – przyznaje nadkom. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. – Najtrudniejsza sytuacja jest w komendach w Jaśle, Mielcu, Brzozowie i Strzyżowie. W KMP Rzeszów poziom absencji chorobowej funkcjonariuszy jest na poziomie 33 proc. – zaznacza.

Komendant Miejski Policji w Rzeszowie wysłał pismo do podległych kierowników, w którym „poleca pobrać na wyposażenie łącznie z kadrą kierowniczą: Notatnik służbowy, Pokwitowania MRD4 oraz Formularze mandatu karnego”. Na ulice wysyłani są naczelnicy, a nawet komendanci. Sytuację, gdy funkcjonariuszy prewencji i drogówki zastępują ich przełożeni skomentował w poniedziałek wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. – Nie widzę problemu – stwiedził. Dodał, że dobrze się stanie, gdy „policjanci zza biurek” wyjdą znów na ulicę. – Problem w tym, że człowiek, który pracuje za biurkiem jest kompletnie nieprzygotowany do takiej pracy. Komendant zajmujący się papierami ma ścigać złodziei? – pyta jeden z policjantów.

„Wytrzymałość policjantów właśnie się wyczerpała”

Szef NSZZ Policjantów Rafał Jankowski napisał list do ministra, w którym tłumaczy zachowanie mundurowych. „Obserwując rozwój bieżącej sytuacji nikt nie ma wątpliwości, że jest to reakcja środowiska policyjnego na pozorowany dialog i brak woli spełnienia postulatów NSZZ Policjantów. (…) nikt nie ma też wątpliwości, że wytrzymałość policjantów właśnie się wyczerpała” – stwierdził. Swoje żniwo zbierają dziś ogromne przemęczenie i stres, ale również lekceważenie nawarstwiających się od lat problemów i niespełnione obietnice” – dodał.

Jankowski przypomniał ministrowi Joachimowi Brudzińskiemu, że przedstawiciele obecnej władzy obiecywali policjantom godne uposażenia i przywrócenie niesłusznie odebranych uprawnień przez poprzednie rządy. Po trzech latach oczekiwania nadzieja przemieniła się w potężne rozczarowanie. Szef związkowców wezwał ministra Brudzińskiego do niezwłocznego podjęcia rozmów.

Brudziński szybko odpowiedział na Twitterze. Przypomniał swoje pismo z 25 września z ofertą dodatkowej podwyżki, płatnych nadgodzin, pełnopłatnych zwolnień lekarskich oraz ustępstw związanych z wiekiem emerytalnym skierowane do funkcjonariuszy i dodał. Póki co nie są one jednak wystarczające dla mundurowych.

Wioletta Kruk

6 Responses to "Paraliż Policji na Podkarpaciu?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.