
RZESZÓW. Jeżeli w stolicy Podkarpacia nie wprowadzi się rozwiązań drogowych stosowanych z powodzeniem w krajach Europy Zachodniej, to za kilka lat może dojść do drogowego paraliżu w mieście.
O korkach na ulicach Rzeszowa powiedziano już chyba wszystko. Wielu kierowców jeżdżących po Rzeszowie uważa, że z roku na rok jest coraz gorzej, a jazdę po mieście określają wręcz jako koszmar. Przybywa samochodów, a rozwiązań rozładowujących korki na miarę stolicy innowacji praktycznie nie widać. Co w takim razie można zrobić, aby usprawnić ruch w stolicy Podkarpacia?
Jedną z propozycji jest wydłużenie w niektórych miejscach lewoskrętów. Przykład? Mocno problematyczny jest lewoskręt na skrzyżowaniu ze światłami prowadzący z ul. Warszawskiej na ul. Staromiejską. Jest on zbyt krótki, przez co samochody blokują przejazd na pasie „wyprzedzania”. W godzinach szczytu tworzą się tam gigantyczne korki sięgające nawet kilkudziesięciu metrów! Najlepiej byłoby wydłużyć go o kilkanaście metrów, co jest możliwe, w związku z okolicznym pasem zieleni. Podobne kłopotliwe przypadki dotyczą niektórych dróg na ul. Lwowskiej czy Krakowskiej. – Jeśli powołano by w tej sprawie komisje i byłyby takie sugestie ze strony miasta, to jestem jak najbardziej „za” taką opcją – mówi Witold Walawender, radny Rozwoju Rzeszowa.
Kolejny pomysł na odkorkowanie Rzeszowa to stworzenie tzw. yellow boxów. Dziś bardzo często zdarza się, że kierowcy wjeżdżają samochodami na skrzyżowanie, mimo że nie mogą… z niego zjechać! W efekcie tworzy się korek, samochody z przeciwnej strony nie mogą rozpocząć jazdy i słychać dźwięk klaksonów. Za takie zachowanie powinien być mandat, ale widocznie ich nie ma, skoro wielu kierowców nagminnie łamie przepisy. Odpowiedzią na problem z wjeżdżaniem na skrzyżowania nie mogąc ich opuścić mogłyby być wspominanie yellow boxy, czyli zakreskowane na żółto skrzyżowania, które są na tyle widoczne, że każdy kierowca może spokojnie przekalkulować czy powinien na nie wjeżdżać czy nie. – Yellow boxy to doskonały pomysł, bo skrzyżowania w Rzeszowie są niezwykle zakorkowane – tłumaczyła jeszcze kilka miesięcy temu Grażyna Szarama, radna PiS.
Wielopoziomowe skrzyżowania
Wielu rzeszowian zwraca także uwagę na źle działający system sterowania ruchem czyli tablice, na których wyświetlają się informacje o korkach i najbliższych objazdach. Kierowcy tłumaczą, że niektóre tablice podają nieprecyzyjne informacje i wprowadzają podróżnych w błąd. Program często zwyczajnie nie działa, jest wadliwy lub podaje oczywiste informacje, nieprzydatne osobom poruszającym się po jezdni.
Ponadto świetnym rozwiązaniem byłoby zbudowanie wielopoziomowych skrzyżowań w Rzeszowie. Jeszcze w kampanii samorządowej prezydent Tadeusz Ferenc, obiecywał takie działania. Innowacyjne skrzyżowania miałyby powstać u zbiegu ul. Krakowskiej i Witosa, Cieplińskiego i Piłsudskiego, oraz Lwowskiej i Armii Krajowej. – To kluczowe inwestycje, które pomogą rozładować rosnący ruch w mieście – mówił niespełna miesiąc temu Konrad Fijołek, radny Rozwoju Rzeszowa. – Prezydent Ferenc podjął decyzję, że trzeba piąć się w górę i postawić na skrzyżowania bezkolizyjne – dodawał. Oby więc plany zostały przekute w działania.
Warto również zwrócić uwagę na zbyt dużą ilość znaków drogowych na rzeszowskich ulicach. Chaotyczne rozmieszczenie pionowych komunikatów ogranicza percepcję. Ponadto przez ich skumulowanie kierowca nie zawsze może odpowiednio skupić się na jeździe. Negatywnie wpływa to na jego dynamikę poruszania się, a nawet bezpieczeństwo.
Parkingi wielopoziomowe
Następna kluczowa kwestia dotyczy braku parkingów wielopoziomowych przy drogach „wlotowych” do miasta. Chodzi chociażby o ul. Lwowską, Warszawską czy Podkarpacką. Olbrzymie platformy z miejscami postojowymi pozwoliłyby kierowcom z ościennych gmin i sołectw pozostawić pojazdy przed centrum Rzeszowa i w dalszą trasę udawać się komunikacją miejską. – Więcej pozostawionych samochodów na obrzeżach miasta oznaczałoby mniejsze korki w centrum – ocenia Witold Walawender.
Ostatnia sprawa. Na wielu mniejszych ulicach Rzeszowa kierowcy parkują samochody na jezdni lub częściowo na chodniku. Na takie zachowanie pozwalają znaki drogowe, lecz tak pozostawione pojazdy stanowią dla innych zmotoryzowanych „przeszkody”, które należy omijać. To z kolei spowalnia ruch i potęguje zatory. Może więc warto byłoby wprowadzić zakaz parkowania na ulicach?
Kamil Lech



50 Responses to "Jak rozwiązać problem korków w Rzeszowie"