Nokaut w Policach

Fot. LSK

LSK. Mistrz Polski błyskawicznie rozbił pretendenta do tytułu.

Hitowo zapowiadający się mecz mistrza Polski Chemika Police z pretendentem Developresem SkyRes Rzeszów mocno rozczarował i był jednostronnym widowiskiem. Zespół z Podkarpacia nie miał nic do powiedzenia i po 75 minutach gry mógł się już pakować w podróż powrotną.

CHEMIK Police 3
DEVELOPRES Rzeszów 0
(25:17, 25:15, 25:22)
CHEMIK: Mirković 1, Busa 14, Chojnacka 4, Stysiak 15, Grajber 7, Ogbodu 11 oraz Krzos (libero), M. Łukasik 1, Bednarek, Pleśnierowicz, Mędrzyk 1.
DEVELOPRES: Barakowa 1, Rousseaux 12, Witkowska, Zaroślińska-Król 9, Blagojević 7, Hawryła 6 oraz Sawicka (libero), Medyńska, Tokarska 1, Żabińska 7, Rabka 1, Hatala, Mlejnkova
Sędziowali: B. Baniak i S. Gołąbek. Widzów: 1050. MVP Bianka Busa.

Policzanki bardzo łatwo rozprawiły się z mającymi wysokie aspiracje rzeszowiankami W pierwszym secie przyjezdne prowadziły 9:7 i za chwilę oddały inicjatywę rywalkom. Te błyskawicznie odrobiły z nawiązką straty i wygrywały 18:10. Jeszcze bardziej jednostronny był set drugi, gdy od samego początku policzanki zdecydowanie dyktowały warunki. Nieco emocji było w partii numer trzy. Przyjezdne wygrywały 13:11 i znów zanotowały przestój. Rywalki zdobyły z rzędu cztery punkty i nie oddały już zwycięstwa do końca, punktując rywalki jak rasowy bokser. Na nic zdały się zmiany na rozegraniu czy pozycji libero, jakie dokonywał trener Lorenzo Micelli, jego zespół spisywał się fatalnie. – Chemik zagrał lepiej, zwłaszcza w polu serwisowym – analizował mecz w Policach trener Developresu Skyres Lorenzo Micelli. – Mieliśmy również okazję, żeby pokazać to, co potrafimy, lecz wtedy graliśmy tak jak się tego nie powinno robić. Robiliśmy za dużo błędów w przyjęciu, nasz serwis też nie działał tak jak powinien. To normalne, że jeśli nie prezentujesz maksimum swoich możliwości z drużyną, która obecnie jest najlepsza w lidze, to przegrywasz. W III secie próbowaliśmy zmienić wszystko, dodać energii zespołowi, mieliśmy okazje, ale to nie był nasz dzień. To, co robiliśmy dobrze, zaprzepaściliśmy błędami, które popełniliśmy (aż 21 przy zaledwie 10 rywalek – przyp. red.) – mówi włoski szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa. Micelli przyznaje, że w niektórych sytuacjach jego zespół go mocno zaskoczył. – Może na to spotkanie była zbyt duża presja? – zastanawia się. – Uważam, że przeszliśmy obok meczu, ale nie mentalnie, tylko technicznie. Dopiero kiedy ma się mniej błędów, zwłaszcza w przyjęciu, to można mówić o tym, że to psychika w ostatnich punktach zadecydowała. Muszę docenić również, jak w tym meczu rywalki wywierały na nas presję swoim serwisem, jak grały w ataku. Za ten mecz trzeba pogratulować Chemikowi, który wykonał świetną pracę – kończy Micelli.

Leave a Reply

Your email address will not be published.