Kamień z serca

Fot. PlusLiga

PLUSLIGA. Przed tygodniem przegrywający od początku sezonu mecz za meczem koszykarze Miasta Szkła Krosno przełamali niemoc w konfrontacji z Treflem Gdańsk. W piątek tym samym tropem podążyli siatkarze z Rzeszowa.

Asseco Resovia zasmakowała w końcu pierwszego zwycięstwa. Zespół z Rzeszowa pokonał Trefl, przełamując jednocześnie serię trzech z rzędu porażek z ekipą z Gdańska. W tych meczach statuetki MVP otrzymywali wówczas grający w Treflu Mateusz Mika i dwie Damian Schulz. Tradycja została zachowana, ponieważ wspomniany atakujący – tym razem już w barwach Asseco Resovii – otrzymał wyróżnienie.

TREFL Gdańsk 1
ASSECO RESOVIA 3
(16:25, 25:22, 20:25, 22:25)
TREFL: Kozłowski 3,  Mijailović 7, Grzyb 9, Muzaj 17, Schott 10, Nowakowski 9 oraz Olenderek (libero), Sasak, Jakubiszak 1, Janusz
ASSECO RESOVIA: Redwitz 2, Mika 6, Smith 6, Schulz 26, Rossard 23, Możdżonek 7 oraz Masłowski (libero), Lemański, Buszek 5.
Sędziowali: J. Broński i Sz. Pindral. Widzów: 4918. MVP: Damian Schulz.

Dla Gheorghe Cretu był to czwarty mecz w roli szkoleniowca zespołu z Rzeszowa i już w poprzednich był blisko przełamania czarnej serii. Rumun zaczął kolejno od meczu 0-3 z Będzinem, później 1-3 z PGE Skrą, a ostatnio 2-3 z ZAKSĄ. – Nasz poziom pewności siebie wzrastał z każdym kolejnym meczem. Moi gracze zaczynają w końcu rozumieć, że mają duże umiejętności i że razem tworzą dobrą grupę w szatni. Cieszą się ze wspólnej pracy i gry; w końcu przełożyliśmy to również na zwycięstwo – mówił szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa, a jeden z kluczowych graczy w Asseco Resovii Thibault Rossard dodawał. – Nasza coraz lepsza postawa na treningach i meczach zaowocowała w końcu zwycięstwem. Wiedzieliśmy o tym, że prędzej czy później zaczniemy wygrywać – stwierdza Francuz, którego zespół był nieco w opałach w Ergo Arenie, ale wyszedł z tego obronną ręką. W I secie przy stanie 14:13 goście zdobyli siedem „oczek” z rzędu i nie oddali już zwycięstwa. Podobna sytuacja była w partii numer trzy, gdzie Trefl wygrywał 14:11, ale resoviacy odpowiedzieli sześcioma punktami z rzędu. W obu przypadkach ciężar gry brali na siebie ww. Rossard, a zwłaszcza Damian Schulz. Ten drugi, który ostatnie cztery sezony spędził w Treflu, w Ergo Arenie czuł się jak ryba w wodzie. W IV secie przez długi czas trwała walka punkt za punkt. Dopiero przy stanie 17:16 goście popisali się serią trzech wygranych punktów. W końcówce gdańszczanie byli jeszcze w stanie obronić trzy meczbole, ale przy kolejnym górą była już Asseco Resovia. Po ostatniej piłce w ekipie z Rzeszowa zapanowała ogromna radość. – Dawno się tak nie cieszyłem ze zwycięstwa – mówi libero, Mateusz Masłowski. – Ogromny kamień z serca nam spadł, że to przełamanie wreszcie nastało po ciężkim i fajnym meczu. To przełamanie było już blisko od spotkania z Bełchatowem, bo graliśmy fajne mecze, ale trochę brakowało tego szczęścia sportowego. Dobrze, że w końcu dopięliśmy swego i miejmy nadzieję, że teraz to już „pójdzie”, bo naprawdę widać tą frajdę z gry w naszej drużynie. Było widać w Gdańsku na boisku, że chcieliśmy się odgryźć i udowodnić coś nie tyle komuś, co przede wszystkim samym sobie – mówi Masłowski, a kapitan Asseco Resovii Marcin Możdzonek dodaje. – Ta wygrana to powód do bardzo dużej satysfakcji, bo chyba wszyscy wiedzą, w jakim jesteśmy położeniu i jak było nam bardzo ciężko wejść w ten sezon. Stąd też ogromna eksplozja radości po meczowej piłce.

Leave a Reply

Your email address will not be published.