15 lat za zasztyletowanie 18-latki spod Niska

Do szokującej zbrodni doszło w listopadzie ub.r. w piwnicach starej kamienicy przy ul. Królewskiej w centrum Lublina. 18-latka z pow. niżańskiego przeniosła się tam, by uczyć się w szkole hotelarskiej. Fot. Wioletta Kruk

PODKARPACIE, LUBLIN. Oprawca, 20-letni dziś Jan W., był kolegą Marleny ze szkolnej ławki.

18-letnia Marlena Z. pochodząca z niewielkiej miejscowości pod Niskiem w pow. stalowowolskim otrzymała kilkanaście ciosów nożem: 8 w samą szyję, kolejne w brzuch, klatkę piersiową i w głowę. Jej ręce też były pocięte, co oznacza, że ostatkiem sił próbowała się bronić przed swoim katem. Po masakrze Jan W. przykrył jej zakrwawione zwłoki materacem i uciekł, a po kilku godzinach… sam zgłosił się na policję. Właśnie zapadł wyrok w tej wstrząsającej sprawie. 20-latek, decyzją sądu, najbliższe 15 lat ma spędzić w więzieniu.

Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Lublinie, bo właśnie tam w listopadzie ub.r. doszło do zbrodni. Marlena przeprowadziła się z rodzinnej miejscowości na Podkarpaciu do Lublina tuż po zakończeniu gimnazjum i rozpoczęła naukę w technikum hotelarskim. W szkole poznała o rok starszego Jana W., który dołączył do jej klasy po nieotrzymaniu promocji do następnej. Zaczęli się przyjaźnić i spotykać nie tylko w szkole. Często umawiali się po lekcjach w piwnicach jednej z kamienic przy ul. Królewskiej, gdzie mieszka ich wspólny kolega. Podczas jednego z takich spotkań rozegrał się dramat.

Przyznał się do morderstwa i wskazał, gdzie ukrył zwłoki
Było to 2 listopada 2017 r. Niczego nieświadoma dziewczyna przyszła na spotkanie z Janem, który zabrał ze sobą nóż. Nawiązała się między nimi kłótnia, w trakcie której 20-latek rzucił się na dziewczynę, dźgając ją na oślep po ciele. Choć Marlena próbowała się bronić przed oprawcą, nie miała szans w konfrontacji z silniejszym przeciwnikiem. Gdy przestała dawać oznaki życia, Jan W. na jej zakrwawione zwłoki przyrzucił stary materac i uciekł z miejsca zbrodni. Kilka godzin po tragedii sam zgłosił się na policję i opowiedział funkcjonariuszom o tym, co zrobił. 20-latek został oskarżony o to, że zadał Marlenie kilkanaście ciosów nożem w okolice gardła, krtani, tętnicy, klatki piersiowej, brzucha i wątroby. Dwa z nich – w szyję i w brzuch – były śmiertelne. W trakcie postępowania  przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. Ich treść nie jest znana, bo proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Nieoficjalnie wiadomo, że przyczyną tragedii miał być zawód miłosny. Choć Janowi W. groziło nawet dożywocie, ostatecznie zapadł zdecydowanie łagodniejszy wyrok. – Jan W. został skazany na 15 lat pozbawienia wolności – mówi sędzia Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sąd zobowiązał go również do zapłaty rodzicom zamordowanej kwoty 150 tys. zł zadośćuczynienia i ponad 8 tys. zł tytułem naprawienia szkody. Wyrok nie jest prawomocny.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.