
KOLBUSZOWA. Jeśli nie w szpitalu, to poprzez partnerstwo publiczno-prywatne?
Na trzecim piętrze budynku Szpitala Powiatowego w Kolbuszowej, gdzie jeszcze dwa lata temu przychodziły na świat dzieci, funkcjonuje oddział rehabilitacji leczniczej. Kolbuszowianki muszą zaś rodzić poza miejscem swego zamieszkania. Na tułanie się ze swymi problemami skazane są też starsze pacjentki. Stąd pytanie: czy istnieje szansa na przywrócenie zamkniętych oddziałów? Jak się teraz dowiadujemy, podobno tak.
Likwidacja oddziałów ginekologiczno-położniczego i noworodkowego, która miała miejsce dokładnie dwa lata temu, była prawdziwym szokiem dla mieszkańców powiatu. Dziś cierpią na tym nie tylko kobiety rodzące dzieci, które muszą szukać pomocy poza miejscem zamieszkania, ale też starsze pacjentki, które są skazane na tułanie się nie wiadomo.
Inna sprawa, że pracę straciło wiele pielęgniarek i położnych. Jedną z nich jest Elżbieta Wilk, która przybyła na ostatnią sesję Rady Powiatu, aby apelować o reaktywację porodówki. – Chcę się dowiedzieć, czy pan starosta uruchomi zamknięte oddziały, bo panie muszą tułać się po szpitalach w Rzeszowie, Mielcu, czy Nowej Dębie – tłumaczy kobieta.
Grzegorz Romaniuk podkreśla, że reaktywacja porodówki jest jego najważniejszym celem w tej kadencji Rady Powiatu. – Rozmawiam o tym z przedsiębiorcami. W tej sprawie byłem też w Sejmie – zaznacza. – Nie zamierzam jednak niczego niszczyć. Myślę o partnerstwie publiczno-prywatnym, gdyż, uważam, jest to najłatwiejsza droga do tego, żeby znowu w Kolbuszowej mogły się rodzić dzieci, a kobiety czuły się bezpiecznie i komfortowo.
Starosta Józef Kardyś inicjatywie nie mówi nie: – Jeśli przyjdą tu lekarze i zechcą coś takiego utworzyć, nawet gdyby miało to być niepubliczne, to zawsze będę za tym – zapewnia. – Będę to popierał, mimo tego, że przeszedłem tu prawdziwą gehennę. Nie mam o to pretensji do walczących o miejsca pracy pielęgniarek i położnych, bo każdy chce mieć na chleb. Mam żal do tych, którzy byli świadomi sytuacji w szpitalu. Problem deficytowości porodówek dotyka całe Podkarpacie, bo Sanok też wygasił ten oddział. To samo czeka Ustrzyki Dolne.
Paweł Galek


