Jedna jaskółka wiosny nie czyni

Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Asseco Resovia przegrał już ósmy mecz w tym sezonie.

Asseco Resovia nie sprostała Indykpolowi AZS Olsztyn. Dla rzeszowian była to już trzecia porażka z rzędu z ekipą z Warmii i Mazur. Przed własną widownią resoviacy w tym sezonie jeszcze nie wygrywali, a ostatnie zwycięstwo w Gdańsku, które miało być przełomowym, okazuje się, że idealnie pasuje do przysłowia, że jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Tuż przed meczem na rozgrzewce kontuzji skręcenia kostki nabawił się libero rzeszowian Matusz Masłowski (przerwa może potrwać nawet dwa tygodnie). – To spowodowało, że nie mógł grać David Smith, który jest bardzo ważną postacią tej drużyny. Można mówić, że okej, Resovia ma świetnych czternastu zawodników, ale Smith gra kapitalnie. Na pewno zabrakło go na boisku, ale dobrze, że to wykorzystaliśmy – mówi Paweł Woicki, rozgrywający Indykpolu AZS, który w połowie I seta uzyskał trzypunktową przewagę, utrzymując ją niemal do końca seta. Drugą partię olsztynianie zaczęli od prowadzenia 5:3 i… stracili cztery punkty z rzędu. Resoviacy zaczęli systematycznie budować przewagę (12:9, 15:10, 18:13). Wydawało się, że gospodarze złapali swój rytm, ale nic z tych rzeczy. Kilka prostych błędów w ich wykonaniu dało nadzieję rywalom, którzy z kolei zaczęli łapać właściwy rytm. Wydawało się, że zespół z Warmii i Mazur pójdzie za ciosem w III partii i zakończy mecz. Wszystko było na dobrej drodze do tego, bo goście wygrywali już 10:7, ale totalnie stanęli. Duża w tym zasługa Kawiki Shoji’ego, który pojawił się na boisku w miejsce Rafaela Redwitza. Amerykański rozgrywający gdy stanął w polu serwisowym zagrywał jak natchniony, a przewaga gości topniała w błyskawicznym tempie. Resoviacy zdobyli dziewięć punktów z rzędu, wyszli na prowadzenie 16:10 i nie oddali go już do końca. W kolejnym secie olsztynianie od początku nieznacznie przeważali. Gospodarze znów jednak odpowiedzieli zabójczą serią. AZS prowadził 16:15 i… do końca seta nie zdobył już choćby punktu. Jak natchniony tym razem zagrywał Damian Schulz, a rywale nie byli w stanie wyprowadzić skutecznej akcji. Zwycięzcę meczu wyłonił tie-break, w którym górą od samego początku byli goście. – Przede wszystkim brakowało nam w tym meczu skuteczności ataku – analizuje przyczyny porażki trener Asseco Resovii, Gheorghe Cretu. – W wielu sytuacjach nie byliśmy w stanie wykorzystać swoich okazji do zdobycia punktów i dlatego po dwóch setach przegrywaliśmy 0-2. Nawet jak mieliśmy dobre przyjęcie, to nie kończyliśmy ataków. Olsztynianie grali mądrze i potrafili zatrzymywać nasze ataki. Nasz czołowy skrzydłowy Thibault Rossard długo wchodził w ten mecz i na początku nie był tak skuteczny jak zwykle. Również nasi atakujący mieli problemy ze skutecznością. Cóż, musimy grać bardziej cierpliwie, dłużej i z wykorzystaniem bloku przeciwnika. Szkoda, że nie potrafiliśmy wykorzystać naszej lepszej gry w obronie i tego, że mieliśmy po swojej stronie więcej okazji do zdobycia punktów. Dobrze funkcjonowała nasza zagrywka. Nie popełniliśmy w tym elemencie aż tak dużo błędów i zdobyliśmy też 7 bezpośrednich punktów. Pod względem gry w zagrywce, obronie, czy bloku, nie mogę mieć zastrzeżeń do zawodników. Szkoda, że zabrakło nam chłodnej głowy, żeby kończyć skutecznie akcje po swojej stronie siatki – mówi Cretu.

ASSECO RESOVIA 2
INDYKPOL AZS 3
(23:25, 23:25, 25:18, 25:16, 11:15)
ASSECO RESOVIA: Redwitz 3, Rossard 21, Lemański 9, Schulz 13, Buszek 2, Możdżonek 13 oraz Perry (libero), Mika 3, Jarosz 3, Smith, Shoji 5.
INDYKPOL AZS: Woicki 1, Kapelus 15, Pietraszko 12, Hadrava 18, Andringa 11, Zniszczoł 8 oraz Żurek (libero), Kańczok 1, Gil, Lux 1, Urbanowicz.
Sędziowali: M. Kolendowski i P. Król. Widzów: 3937. MVP meczu: Sergiej Kapelus.

rm

[ngg src=”galleries” ids=”691″ display=”basic_thumbnail”]

Leave a Reply

Your email address will not be published.