
SANOK. Ciało starszej kobiety leżało 1,5 godziny w oczekiwaniu na przyjazd pracowników zakładu pogrzebowego.
Czarny worek, a w nim zwłoki tragicznie zmarłej 81-latki leżące przed drzwiami lecznicy przy ul. Jana Pawła II w Sanoku. Na taki makabryczny widok natknęli się przechodnie, a zdjęcia momentalnie zaczęły krążyć w sieci, tym bardziej że ciało spoczywało tam aż 1,5 godziny. Dlaczego tak długo? I jak tłumaczą tę sprawę policja oraz prokuratura?
15 listopada około godz. 17 na ul. Jana Pawła w Sanoku miał miejsce tragiczny wypadek. Samochód potrącił przechodzącą przez ulicę w niewłaściwym miejscu 81-letnią staruszkę. Pomimo reanimacji kobiety nie udało się uratować. Mieszkańców Sanoka zszokowało to, że policjanci pozostawili, choć zapakowane w czarny worek, ale jednak ciało nieżyjącej 81-latki na widoku. I to jeszcze w rejonie przychodni. – Gdy jest wypadek śmiertelny, przeważnie policja rozstawia parawan, żeby przysłonić miejsce zdarzenia i zwłoki. A tu, zostawili czarny wór na widoku, ludzie się zbiegli, zaczęli robić zdjęcia – komentuje mieszkanka Sanoka. – Coś takiego nie powinno mieć miejsca.
W sieci łatwo można odszukać zdjęcie zwłok w worku leżących przed lecznicą. Na nim znajduje się tabliczka z numerem 4 (takie numerki są używane przez policyjnego technika kryminalistyki, gdy trwają oględziny miejsca zdarzenia). O sprawę zapytaliśmy policję. – Dlaczego ciało zostało przeniesione akurat przed przychodnię? – dopytujemy. – Po czynnościach reanimacyjnych i stwierdzeniu zgonu przez lekarza, ciało zostało umieszczone w specjalistycznym worku. Aby zwłoki nie leżały na chodniku, w błocie, w kałuży, zostały przeniesione w miejsce czyste, suche i nieuczęszczane przez przechodniów o tej porze dnia, w rejon budynku Przychodni Zdrowia przy ul. Jana Pawła II – nieopodal miejsca zdarzenia – mówi Anna Oleniacz, oficer prasowy sanockiej policji.
Tak przeleżało około 1,5 godziny do czasu przyjazdu firmy pogrzebowej. – Czas oczekiwania na zakład pogrzebowy nie zależy od policji, może być różny – mówi Oleniacz. – W międzyczasie policjanci, pod nadzorem prokuratora wykonywali czynności na miejscu zdarzenia. Byli w pobliżu. Worek był szczelnie zamknięty. Ciało ofiary wypadku było zabezpieczone przed wzrokiem przechodniów, więc trudno mówić o niewłaściwym postępowaniu. Nie było widać, co się w nim znajduje. Umieszczony był w oświetlonym miejscu, w zasięgu wzroku policjantów, bo wówczas było już ciemno.
O sprawę zapytaliśmy również w prokuraturze, która zajmuje się tym tragicznym w skutkach wypadkiem. – Nim zostaniemy powiadomieni, nim przyjedziemy na miejsce zdarzenia, nim wykonane zostaną czynności i ciało zostanie zabrane mija trochę czasu – przyznaje prok. Marta Leśniak-Popiel, zastępca prokuratora rejonowego w Sanoku. – To nie jest tak, że podmiot, z którym mamy podpisane umowy, a który zabiera ciało zawsze jest dostępny i przyjedzie od razu. Tutaj mówimy o Sanoku, ale jak mamy powiat sanocki i tereny nieraz 30, 40 km, więc czeka się, niestety takie mamy procedury. Mnie to nie dziwi. Tak wyglądają procedury – dodaje.
Katarzyna Szczyrek



One Response to "Zwłoki przed przychodnią zszokowały ludzi"