
MIELEC. W poniedziałek (26 bm.) przed godz. 9 rano na komendę policji w Mielcu przybyła zdenerwowana kobieta, informując, że pod jej samochodem może znajdować się ładunek wybuchowy. Pojazd (białą toyotę corollę) zaparkowała przy ul. Bogusławskiej, a wiec w sąsiedztwie najważniejszych urzędów w mieście, w tym… siedziby policji.
Mundurowi przystąpili do działań. Teren zamknięto dla pieszych i samochodów. Mieszkańców okolicznych bloków ewakuowano do Urzędu Miejskiego i II Liceum Ogólnokształcącego. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego z Rzeszowa. Zdalnie sterowany robot odczepił podejrzane urządzenie od samochodu. Następnie zostało ono zneutralizowane. Cała akcja trwała do ok. godz. 11.
W pewnym momencie krew w żyłach świadków zdarzenia zmroził wybuch. Na szczęście było to tylko sprawdzenie urządzenia wyrzutkiem pirotechnicznym. Ze wstępnych ustaleń wynika, że pod białą corollą znajdowało się urządzenie elektroniczne. Niewykluczone, że był to GPS. Czynności w tej sprawie prowadzi mielecka policja. Chodzi m.in. o sprawdzanie kto i w jakim celu umieścił podejrzane urządzenie pod autem.
pg


