Celnicy rozważają masowe L4

Związkowcy domagają się przede wszystkim szacunku dla swojej pracy, za wkład, który wnoszą do budżetu. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE, KRAJ. Nie wszystkie związki Krajowej Administracji Skarbowej poparły porozumienie z rządem.

Służba Celno-Skarbowa to ostatnia formacja służb mundurowych, która czekała na porozumienie w związku z niedawno zakończonym protestem. 21 listopada 10 organizacji związkowych podpisało porozumienie z rządem. Zabrakło jednak podpisu szefa największego związku zawodowego Celnicy PL. Jak tłumaczy, uzgodnienie w tej formie jest pełne ogólników i niczego nie gwarantuje. Bardzo możliwe, że w tej sytuacji wzorem policjantów pracownicy KAS przejdą do nieformalnej formy protestu, czyli zwolnień lekarskich.

„Szanując i dbając o interesy całego środowiska zawodowego, mając także na uwadze konkrety, jakie podpisały ZZ w MSWiA oraz w Ministerstwie Sprawiedliwości ze swoimi konstytucyjnymi ministrami, nie mogłem podpisać deklaracji, chęci i ogólników, które przedłożonego naszemu środowisku” – napisał przewodniczący ZZ Celnicy PL Sławomir Siwy. Jak tłumaczy, strony ustaliły ramowe założenia podwyżek w wys. 655 zł brutto miesięcznie, ale KAS nie zgodziło się na wykreślenie zastrzeżenia, które w praktyce może pozbawić podwyżek wielu funkcjonariuszy.

Granice staną?
21 listopada 2018 r. doszło do ugody pomiędzy Szefem Służby Celnej, Marianem Banasiem, a reprezentantami dziesięciu organizacji związkowych. W ramach podpisanej umowy pracownicy zatrudnieni w KAS od 1 stycznia 2019 roku mieliby dostać podwyżkę pensji w wysokości 655 zł brutto. Środki mają zostać wypłacone najpóźniej do końca trzeciego kwartału przyszłego roku r. z wyrównaniem. Mundurowi wywalczyli też, podobnie jak policjanci, możliwość przejścia na emeryturę po 25 latach służby bez wymogu ukończenia 55 roku życia.

– To jest blef ministerstwa. Padła jakaś kwota, ale nie ma na to pieniędzy w budżecie, trzeba prawdopodobnie uruchomić środki z rezerwy budżetowej – mówi Tomasz Ziobrowski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL z Rzeszowa. – Nie ma gwarancji na jakiekolwiek środki. Żeby wypłacić więcej, szczególnie tym najniżej uposażonym pracownikom, trzeba zmienić przepisy prawa, bo podwyżka następuję przez zmianę zaszeregowania. Jeżeli teraz ktoś zarabia maksymalną kwotę, to podwyżka wiąże się z awansem stanowiskowym, a na to nie chce się zgodzić minister – tłumaczy. W praktyce pieniądze będą przeznaczone głównie dla kadry kierowniczej i wysoko uposażonych urzędników. – Najbardziej pokrzywdzeni tym całym systemem, którzy wykonują pracę na przejściach granicznych czy szeregowi urzędnicy urzędów skarbowych nie dostaną nic, albo grosze – kwituje wiceprzewodniczący Ziobrowski. Zwraca uwagę, że od 10 lat ich uposażenia nie były podnoszone o kwotę waloryzacji. – Sama podwyżka inflacyjna wynosi ok 30 proc. O tyle powinny wzrosnąć uposażenia. Jeśli osiągniemy taki wzrost, można mówić o realnych podwyżkach – zaznacza.

Pracownicy KAS czują się oszukani, ale nie zamierzają ustąpić. Czy w tej sytuacji zdecydują się na ostateczny krok, czyli zablokowanie granic z powodu masowo przynoszonych zwolnień lekarskich? – My jako związek możemy podejmować działanie zgodne z przepisami prawa. Chcemy rozmawiać, negocjować i dojść do porozumienia – mówi Tomasz Ziobrowski. Nie kryje jednak, że służby mundurowe są nierówno traktowane, a to może wywołać reakcję oddolną. – Sam rząd prowokuje sytuację konfrontacji i zmusza ludzi do protestów. Nie chcę, żeby była powtórka z 2016 r., ale pracownicy sami zdecydują, jak odpowiedzą na ten brak szacunku ze strony ministerstwa. Wszystko jest w rękach ministerstwa – zaznacza wiceprzewodniczący ZZ Celnicy PL.

Wioletta Kruk

5 Responses to "Celnicy rozważają masowe L4"

Leave a Reply

Your email address will not be published.