
KRAJ, PODKARPACIE. Zdaniem rządzących, Polakom powodzi się coraz lepiej, lecz politycy zapominają chyba o tym, jak kosztowne jest codzienne utrzymanie.
Wysokie koszty życia na Podkarpaciu przy niewielkich zarobkach nie napawają optymizmem. Pensje jak i emerytury mieszkańców regionu są najniższe w Polsce i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się poprawić. Dlatego też coraz większe opłaty za rachunki, wydatki na podstawowe produkty żywnościowe czy też paliwo doprowadzają domowe budżetu do ruiny.
Jeszcze dwa miesiące temu opierając się o raport „Portfel statystycznego Polaka” informowaliśmy, że statystyczne domostwo ma miesięczne zobowiązania na kwotę 1572 zł. Co ciekawe, trzy lata temu było to 976 zł. Wniosek wydaje się być więc prosty – ceny dynamicznie idą w górę! Jeśli chodzi o podstawowe rachunki, to z deklaracji konsumentów wynika, że dziś średnia opłata za czynsz wynosi 514 zł, za energię cieplną 336 zł, natomiast za prąd 193 zł.
Nie można również zapominać o rachunkach za gaz (116 zł), wodę (108 zł), wywóz nieczystości (52 zł), Internet (68 zł), telewizję (83 zł) czy telefon (102 zł). – Jest kilka powodów wzrostu cen za podstawowe rachunki, a mowa przede wszystkim o coraz większej liczbie różnego rodzaju parapodatków (np. opłata emisyjna), wyższych stawkach surowców oraz skutkach danin socjalnych takich jak program 500 plus – mówił niedawno Dominik Łazarz, ekonomista WSIiZ.
Horrendalne ceny mieszkań
Z raportu Open Finance i Home Brokera wynika, że w porównaniu z ubiegłym rokiem w największych miastach Polski znacznie podrożały ceny mieszkań. Średnio mowa aż o 13,4 proc. podwyżki. Przeliczając to na kwoty w grę wchodzą nawet kilkunastotysięczne wyższe sumy na mieszkaniu np. 55 m2. Dlaczego mieszkania kosztują krocie? Powodem jest rosnący popyt na nowe lokale oraz skłonność do zaciągania kredytów. Co więcej? – W górę znacznie powędrowały koszty budowy, a mowa w tym przypadku m.in. o zakupie materiałów oraz wykonawstwie prac – wyjaśniał niedawno Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości z Home Broker.
Żywność uszczupla portfele
Kolejna grupa wydatków ograniczająca możliwości finansowe to żywność. W tym przypadku stawki w dużej mierze uzależnione są od cen energii elektrycznej, które z miesiąca na miesiąc pną się w górę. Podobnie ma być również i w nowym roku. W związku z tym znacznie drożeje pieczywo. Jeszcze rok temu bochenek chleba kosztował 3,50 zł, a dziś kosztuje już 4 zł.
– Prąd jest jednym z głównych nośników przy produkcji, i jego podwyżka oznacza wyższe ceny pieczywa, dlatego my jako rolnicy jesteśmy zaniepokojeni – mówi Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej. Więcej płacimy także za mięso, wędliny, jaja, ser, owoce i warzywa. Alarmuje także Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, z którego raportu wynika, że w lipcu ceny ziemniaków na targowiskach były o ok. 5 proc. wyższe niż rok temu, a w sierpniu i wrześniu już o ok. 10 i 21 proc!
Ceny diesla szokują
Ze sporymi wydatkami muszą także liczyć się posiadacze samochodów. Równo rok temu litr PB95 kosztował średnio 4,61 zł, a dziś kosztuje już 4,86 zł. Około 20 gr różnicy to nic w porównaniu z tym, jakie podwyżki dotyczą właściciele diesli. Dwanaście miesięcy temu za litr ON płacili oni średnio 4,53 zł, natomiast dziś płacą średnio …5,19 zł! – Diesel podrożał z uwagi na dynamikę zmian podażowych rynku europejskiego, a niski poziom wód na Renie spowodował konieczność uruchomienia rezerw np. w Niemczech – tłumaczy dr Jakub Bogucki, analityk z E-petrol. – Czynnikiem globalnym jest też zmieniająca się struktura produkcji amerykańskiej i nadmiar benzyn w USA – dodaje. Sen z powiek spędza widmo tzw. opłaty emisyjnej, która od 1 stycznia wchodzi w życie. Chodzi o nową daninę w kwocie 10 gr. za litr paliwa.
***
Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Wydatki na żywność, paliwo czy rachunki to obszar, który w dużej mierze reguluje rząd. Niedługo uderzy w nas podwyżka cen energii elektrycznej, nowa opłata emisyjna dla kierowców oraz wyższy podatek VAT (z 5 do 8 proc.) na tanią żywność typu fast-food. Pojawia się pytanie czy Polacy obserwujący rosnące koszty utrzymają nerwy na wodzy?
Kamil Lech



10 Responses to "Horrendalne koszty życia w Polsce"