
SIATKÓWKA. Krzysztof Ignaczak nowym prezesem Asseco Resovii.
– Nie tak dawno z tej szatni na Podpromiu wyszedłem i mogę do niej wrócić. Zresztą jestem przekonany, że też będę w niej przesiadywał, a nie tylko w gabinecie na fotelu – mówił na konferencji prasowej nowy Prezes Zarządu Asseco Resovii, Krzysztof Ignaczak.
Krzysztof Ignaczak z Rzeszowem związany jest od 11 lat. Do Asseco Resovii przyszedł przed sezonem 2007/2008 i grał w niej przez dziewięć lat. W tym czasie tylko pierwszy sezon nie zakończył się medalem, pozostałe były z sukcesami m.in. trzy mistrzowskie tytuły, dwa wicemistrzowskie, srebro Ligi Mistrzów i Superpuchar Polski. Po sezonie 2015/2016 nie przedłużono z nim kontraktu i od tego momentu zespół z Rzeszowa zaczął pikować w dół. Teraz powrót „Igły” do klubu w innej roli ma przywrócić mu blask i sukcesy.
Odzyskać blask
– Nominacja na stanowisko prezesa jest dla mnie olbrzymią nobilitacją, spędziłem tutaj dużo czasu jako gracz – mówi Krzysztof Ignaczak. – Tworzyliśmy wspólnie nasze sukcesy. Dzisiaj stoję na czele dobrze zorganizowanego, funkcjonującego klubu i mamy pomysły na to, żeby ponownie wrócić na najwyższe stopnie podium. Takiego wyzwania się podjąłem, przychodząc do klubu jako prezes. Chcemy wszyscy, żeby Asseco Resovia odzyskała blask, o którym kiedyś mówiliśmy. Mierzymy się z pewnymi problemami, bo wiadomo, w którym miejscu jesteśmy. Chciałbym jednak zaapelować do kibiców – jesteście nam bardziej potrzebni niż kiedykolwiek i zapraszam wszystkich bardzo serdecznie do kibicowania. Stwórzmy razem to, co było kiedyś, atmosferę Podpromia, które nazywane było twierdzą. Ze swojej strony mogę obiecać, że klub zrobi wszystko, aby otworzyć się na kibica, abyśmy poszli bardziej w stronę stworzenia rodzinnej atmosfery, zapełnionych hal i wspólnego kibicowania naszym zawodnikom. Jednym z moich pomysłów jest organizacja cyklicznych spotkań zawodników z kibicami – stwierdza były libero reprezentacji Polski i Asseco Resovii.
Potrzebne są zmiany sportowe
Nowy prezes, który stanowisko piastuje od 1 grudnia zapewnia, że nie zamierza robić wielkich zmian w strukturach klubu. – Nie „wchodzę z miotłą”, bo klub od strony administracyjnej zawsze funkcjonował bez zarzutów i nie ma co tutaj zmieniać. Potrzebne są zmiany sportowe. Mam kilka pomysłów, a chcę przede wszystkim, żeby klub był bardziej Resovią niż korporacją – mówi nowy prezes, który myśli nie tylko o bieżącym sezonie, w którym zespół po dziewięciu rozegranych meczach jest na przedostatnim miejscu, i ma na koncie tylko jedno zwycięstwo. – Dociągnijmy ten sezon do końca z jak najlepszym wynikiem. Potencjał mamy i jesteśmy w stanie wjechać na to szóste piętro, co by oznaczało grę w play-off. Chłopaki też w to wierzą. Chcemy wrócić na tron. Na KMŚ graliśmy, jak równy z równym. Mam nadzieję, że ten turniej odblokuje chłopaków. On pokazał, że stać nas na bardzo dużo – mówi Ignaczak, który potwierdza, że o wszystkich zmianach w zespole jak i jego budowaniu decyduje trener. – Ja jestem bardziej koordynatorem spraw sportowych. Trener decyduje o doborze zawodników, a ja swoim doświadczeniem sportowym mogę pomóc – mówi nowy prezes klubu z Rzeszowa. – Na pewno moim celem jest przy budowaniu zespołu, żeby zawodnicy bardziej utożsamiali się z klubem, miastem. Żeby to nie była tylko przystań na chwilę, którą wyznaczają finanse czy kontraktów w cieplarnianych warunkach itd. Proces budowy nie jest prosty, ale chciałbym, żeby wprowadzać do niego w jakimś stopniu na dłużej młodzież. Nie chcę, żeby co sezon tak jak w poprzednich latach była to stajnia Augjasza, gdzie odchodzi 8 – 9 zawodników. Musi być stabilizacja. Ta drużyna nie wymaga wielki zmian – mówi Ignaczak, który ma też kilka pomysłów, jakie wdrożyć przy podpisywaniu kontraktów, gdzie system premiowania zawodników uzależniony byłby od sukcesu. Na Klubowych Mistrzostwach Świata mocno odczułem środowisko menadżerskie, które dało mi do zrozumienia jak wielu jest świetnych zawodników na świecie. To jest zderzenie z rynkiem globalnym, walka z menadżerami – uśmiecha się prezes Asseco Resovii.
rm


