
RZESZÓW. Rzeszowscy radni wycofali swoje poparcie w sprawie połączenia z gminą Krasne, gdyż obawiali się, że przez brak porozumienia obu rad gmin, stolica regionu nie otrzyma 100 mln zł.
Już w niedziele, w trakcie referendum, mieszkańcy gminy Krasne zadecydują o tym, czy chcą zostać częścią Rzeszowa. Nawet jeśli większość z nich zagłosuje „za” to prawdopodobnie do fuzji i tak nie dojdzie wcześniej niż w 2024 r. Wszystko za sprawą wycofania pozytywnej opinii na ten temat Rady Miasta Rzeszowa. – Zostaliśmy oszukani – słychać w Krasnem.
„Istna telenowela” – te słowa najczęściej padają w kontekście inicjatywy połączenia Rzeszowa z Gminą Krasne. Władze miasta od lata zabiegają o poszerzenie granic stolicy Podkarpacia, lecz dotychczas napotykały na swej drodze sporo problemów. Jeszcze 19 października Naczelny Sąd Administracyjny wydał decyzję o tym, że drugie już referendum w gminie musi się odbyć. Postawiono na termin 9 grudnia czyli najbliższą niedzielę. Wiele osób przyjęło takie rozwiązanie pozytywnie, szczególnie że wcześniej władze Krasnego i przedstawiciele województwa wielokrotnie rzucali Rzeszowowi kłody pod nogi. Gdy wydawało się, że przed referendum nic istotnego już się nie wydarzy, 4 grudnia Rad Miasta Rzeszowa wycofała pozytywną opinie z marca, zezwalająca na operacje „połączenia”.
Mieszkańcy gminy oburzeni
Co było powodem uchylenia marcowej uchwały? Chodzi o rządowy bonus w postaci 100 mln zł (lub nawet 200 mln zł) na rozwój nowo przyłączonych terenów do miasta. W Rzeszowie obawiano się, że przy braku wymaganej zgodności obu rad gmin (której zapewne by nie było), stolica regionu po fuzji nie otrzymałaby dodatkowej kwoty, bez której nowe osiedle Krasne nie mogłoby się rozwinąć. Stąd podjęto decyzję o wycofaniu wcześniejszej opinii, która mocno rozczarowała mieszkańców Gminy Krasne. – Prezydent zabiegał o połączenie miasta z naszą gminą, lecz nic z tego nie wyszło, czujemy się oszukani – mówi Ewelina Kawalec, pełnomocnik grupy inicjatywnej ws. referendum. Wiele osób zwraca uwagę, że w działania włożono mnóstwo wysiłku, pieniędzy, prywatnego czasu i walki z władzami gminy. Jak tłumaczą „wszystko poszło na marne”.
Niezadowolenia nie kryje również rzeszowski ratusz. – Może nasi radni przestraszyli się nowych wyborów i straty stanowisk – wyjaśnia Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – My w każdym razie nie rezygnujemy z tematu poszerzenia miasta – dodaje.
Co na to sam wójt gminy Krasne? – Nie oceniam działań Rady Miasta Rzeszowa, lecz zależy nam na tym, aby wynik referendum był pozytywny dla samodzielności naszej gminy – tłumaczy Wilhelm Woźniak, wójt gminy Krasne. – Ostatnio obiecywano nam jakiś wirtualny bonus 100 mln zł, bez konkretnego określenia na co te środki zostałyby przeznaczone – dodaje.
Zagłosują w niedzielę
Niedzielne referendum w gminie Krasne rozpocznie się o godz. 7 natomiast zakończy o godz. 21. Blisko 8,8 tys. uprawnionych do głosowania mieszkańców, w 6 lokalach wyborczych odpowie na jedno pytanie: „Czy jest Pan/Pani za połączeniem gminy Krasne z gminą Miasto Rzeszów?”. Aby wynik głosowania był ważny frekwencja musi wynieść co najmniej 30 proc. osób upoważnionych. Co ważne, podczas oddawania głosów obowiązuje cisza referendalna.
Co jeśli wynik będzie pozytywny, a następnie trafi on do „zamrożenia” na pięć lat? – Później gdyby Rzeszów podjął kolejną uchwałę, że chce nas jednak przyłączyć to musiałyby odbyć się nowe konsultacje, za które oczywiście my byśmy zapłacili – informuje Woźniak.
Kamil Lech



19 Responses to "30 tys. zł za referendum… o nic?"