
RZESZÓW. Pod adresem prezesa Polskiego Radia Rzeszów płynie coraz więcej głosów krytyki.
Dziennikarze Polskiego Radia Rzeszów solidaryzują się z Grażyną Bochenek, która została ukarana przez prezesa Przemysława Tejkowskiego za rzekome znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy. „Szanujemy pracę dziennikarza i bardzo chcemy szanować samych siebie. Dlatego tak bardzo niepokoi nas, podejmowana od trzech lat, próba zamknięcia nam ust” – piszą w liście otwartym, pod którym podpisało się 21 dziennikarzy.
Przypomnijmy, Grażyna Bochenek zaprezentowała w „Kalejdoskopie” dwie nagrane wcześniej opinie słuchaczy, odnoszące się do osoby Andrzeja Dudy. Pierwszy przekonywał, że wbrew opinii prof. Rzeplińskiego, mamy w Polsce prezydenta. Drugi zaś sierdził, że: „Mamy najwyżej pełniącego obowiązki prezydenta (…) W tym momencie mamy figuranta” Takie określenia nie spodobały się Przemysławowi Tejkowskiemu, prezesowi Polskiego Radia Rzeszów. Postanowił więc ukarać dziennikarkę naganą, odsunąć od prowadzenia programów na żywo, a co więcej zgłosił sprawę do prokuratury, uznając, że znieważono głowę państwa.
Dziennikarska solidarność
W obronie Grażyny Bochenek stanęli dziennikarze Polskiego Radia. Pod listem poparcia autorstwa Olgi Mickiewicz-Adamowicz podpisało się już ponad 1700 osób. Kolejny apel wystosował Józef Ambrozowicz, były prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który stwierdził, że Tejkowski przyniósł wstyd środowisku dziennikarskiemu i powinien rezygnować ze stanowiska.

Koledzy i koleżanki z pracy dziennikarki również wyrazili swój głośny sprzeciw. W liście otwartym, podpisanym przez 21 osób, piszą: „My – dziennikarze Polskiego Radia Rzeszów w pełni solidaryzujemy się z Grażyną Bochenek. Uważamy, iż jej decyzja o wyemitowaniu głosu krytycznego wobec Andrzeja Dudy (…) mieści się całkowicie w granicach dopuszczalnego dyskursu publicznego, a przedstawienie dwóch różnych opinii świadczy o rzetelności dziennikarskiej naszej koleżanki”. I dalej: „Szanujemy pracę dziennikarza i bardzo chcemy szanować samych siebie. Dlatego tak bardzo niepokoi nas, podejmowana od trzech lat, próba zamknięcia nam ust. Wszelkiego rodzaju polityczne naciski (nakazujące podawanie danej informacji, albo zabraniające podawania innej) uważamy za łamanie wolności słowa i tłumienie uczciwości i rzetelności dziennikarskiej” – podkreślają. Decyzję o ukaraniu koleżanki traktują natomiast jako próbę zastraszenia.
– To co jest najważniejsze w tym całym zamieszaniu, to to, że w kraju, w którym opinia publiczna i jej kreatorzy są tak podzieleni, mamy tyle głosów solidarności z przedstawicielem tej grupy zawodowej – ocenia dr Jarosław Kinal, medioznawca z Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Kara nieadekwatna do winy?
Po burzy, która się rozpętała wszyscy zadają obie pytanie, czy prezes rzeszowskiej rozgłośni miał podstawy, by podjąć takie, a nie inne decyzje. – Złota zasada rzetelności dziennikarskiej opracowana w wielu kodeksach dotyczących warsztatu mówi o tym, że powinny być podane dwa różne źródła czy punkty widzenia – podkreśla dr Kinal. – Mamy wolność słowa, potrzebę otwartości mediów względem sytuacji społecznych i prezentowania słuchaczom niezabrudzonego żadną treścią propagandową komunikatu – dodaje.
Jak mówi medioznawca, jest jeszcze jeden aspekt. – Dziennikarz odtwarza nagrane wcześniej wypowiedzi. Nie znamy specyfiki materiału, który się ukazał. Natomiast z innej strony patrząc, prezes radia może zgłaszać do prokuratury różne rzeczy, które uważa za błędne, natomiast nie wiem, czy zastosowane narzędzia są adekwatne – zaznacza. Zwłaszcza, że ani prokuratura ani Kancelaria Prezydenta nie dopatrzyła się obrazy głowy państwa.
Co dziś powinien zrobić prezes Tejkowski? – Sam musi rozważyć argumenty za każdą decyzją, jaką podejmie. – Przed wszystkim powinien jednak kierować się dobrem instytucji, którą zarządza – zauważa dr Kinal.
Józef Ambrozowicz zaapelował, by ustąpił z funkcji: „Jak wiadomo, jest pan zawodowym aktorem. Ale – proszę wybaczyć – nie ma Pan żadnych kwalifikacji dziennikarskich. Zapewne jest Pan jednak człowiekiem honoru. Dlatego proszę Pana o złożenie rezygnacji z pełnionej funkcji i zajęcie się tym, na czym się Pan zna” – stwierdził.
wk



5 Responses to "Koledzy z radia stają w obronie Grażyny Bochenek"