
PRZEDMIEŚCIE CZUDECKIE. Po gminnej drodze można jeździć na sankach, a nie samochodem. Mieszkańcy proszą o piaskarki, ale urzędnicy nie widzą problemu.
Zrezygnowani mieszkańcy Przedmieścia Czudeckiego alarmują redakcję, że warunki na gminnej drodze, biegnącej przy ich gospodarstwach, są tragiczne. – Sytuacja jest na tyle zła, że jeździmy po poboczach – skarżą się kierowcy. – Jest naprawdę ślisko. Jeżeli połamiemy ręce i nogi, to kto nam wypłaci odszkodowania? Czy potrzeba tragedii, aby władze zainteresowały się naszym losem? – dodają.
Mieszkańcy skarżą się, że od lat nic się pod tym względem nie zmienia, mimo że oblodzenia zgłaszają w Urzędzie Gminy w Czudcu. – Po naszych interwencjach wysyłają piaskarki. A potem znowu o nas zapominają – mówią. Przekonują ponadto, że piaskarki, jeżeli wyjeżdżają na drogę, to zazwyczaj dopiero po południu, kiedy ich dzieci od dawna są w szkole, a oni – w pracy.
– Musimy radzić sobie sami, bo po nasze dzieci nie przyjeżdżają szkolne autobusy. Ale zima nam nie sprzyja. W samym Czudcu jest jeden, dwa stopnie powyżej zera, a u nas, na górze, temperatura jest ujemna, sypie śnieg. Urzędnicy tego nie rozumieją – żali się mieszkaniec Przedmieścia Czudeckiego. – Przed ósmą muszę odwieźć dzieci do szkoły, która jest oddalona o 3 km od naszego domu. Rzadko o tej godzinie gminna droga jest odśnieżona albo posypana. Piaskarka najczęściej przyjeżdża w południe, a piasku sypie tyle co na lekarstwo – przekonuje. – Martwię się o swoje dzieci. Mam nowe zimowe opony, ale jakie to ma znaczenie? Jeżeli droga nie jest posypana, samochód nie łapie przyczepności. Posypuję drogę popiołem, zakładam łańcuchy i jeżdżę poboczem, które nie jest aż tak oblodzone. Jeżdżę bardzo ostrożnie, bo ABS nie pomaga. Samochód się ślizga, nie da się go zatrzymać – niepokoi się.
Zadzwoniliśmy do przedstawiciela Urzędu Gminy w Czudcu. Okazuje się, że nie widzi on problemu. Jest przekonany, że mieszkańcy przesadzają. – Rzeczywiście w ostatnim tygodniu zawiadamiano nas o złym stanie drogi gminnej na Przedmieściu Czudeckim, ale droga ta była posypana – przekonuje Andrzej Jastrzębski, podinspektor ds. komunikacji w Urzędzie Gminy w Czudcu. – Pretensje mieszkańców nie zawsze są uzasadnione. Kiedy jeździłem w tamten teren, niejednokrotnie zauważyłem, że samochody nie są odpowiednio przystosowane do warunków zimowych – podkreśla. Na wzniesieniach jest najtrudniej, dlatego w pierwszej kolejności odśnieżamy i posypujemy podjazdy, zakręty, dopiero potem proste odcinki. Poza tym od momentu posypania wystarczy nieraz godzina, by drogę znów pokryła gołoledź. Warunki pogodowe szybko się zmieniają – tłumaczy.
– Może urzędnicy zamienią się z nami miejscami? Na jakiś czas. – komentują wzburzeni mieszkańcy. – Droga prowadząca do budynku gminy jest posypana piaskiem. To bardzo wygodne.
mc


