Pracownicy sądowi nie ufają władzy

13 grudnia przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie protestowali pracownicy administracyjni. Fot. Paweł Dubiel

KRAJ, PODKARPACIE. Minister obiecuje podwyżki, ale pracownicy sądów nadal biorą zwolnienia i nie przerywają protestu.

W piątek wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik poinformował, że w resorcie zapadły decyzje o przyznaniu pracownikom sądowym 200 zł podwyżki. Sami zainteresowani twierdzą, że wcześniej obiecano im już 150 zł, więc realnie zyskają 50 zł. – To śmieszna kwota – oceniają związkowcy i nie zamierzają przerywać protestu. Sądy zaś nadal zmagają się z absencją urzędników.

Jak poinformował wiceminister, podwyżka ma wynieść ok. 200 złotych na jedną osobę miesięcznie bez względu na to, jakie zajmuje stanowisko. Każdy pracownik do świąt ma też otrzymać ok. 800 złotych za ostatni kwartał. Wójcik dodał, że ministerstwo przeznaczy na ten cel 30 mln zł. 

Pracownicy sądów nie są jednak zadowoleni i na razie nie kończą swojego protestu. Powód? Przewodnicząca Krajowej Rady Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP Iwona Nałęcz-Idzikowska mówiła w rozmowie z TVN24, że 150 złotych podwyżki ministerstwo obiecało im już 28 listopada. – A w tej chwili dostajemy 200 złotych. O 50 złotych brutto ministerstwo podniosło swoją propozycję. To jest po prostu śmieszna kwota dla urzędników za naszą pracę – skwitowała. Co więcej, również jednorazowa wypłata 800 złotych była wcześniej obiecywana. – To też było napisane w piśmie ministra Ziobry, że w grudniu przed świętami dostaniemy trzecią transzę z tak zwanych oszczędności. Nie są to dodatkowe specjalne pieniądze, tylko te obiecane – tłumaczyła Nałęcz-Idzikowska.

Pracownicy nadal na zwolnieniach

Sądy nadal zmagają się z absencją urzędników sądowych, choć w niektórych przypadkach sytuacja uległa zmianie. – W Sądzie Rejonowym w Lubaczowie i Jarosławiu nie ma zwolnień lekarskich i rozprawy się odbywają. W Sądzie Rejonowym w Przeworsku jest ich mniej niż do tej pory, bo na 32 osoby 7 przyniosło zwolnienia – poinformowała wczoraj sędzia Małgorzata Reirzer, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego  w Przemyślu. Problem pojawił się natomiast w Sądzie Okręgowym w Przemyślu. – Tam spadły wszystkie wokandy.  Na 60 pracowników 25 przyniosło zwolnienia – zaznacza. W Sądzie Rejonowym w Przemyślu na 72 osoby 54 nie przyszło do pracy, a to spowodowało odwołanie 8 z 10 wokand.

Jak wczoraj było w Rzeszowie? – W sądzie rejonowym spadła absencja, bo 51 osób jest na zwolnieniu lekarskim, a w poprzednim tygodniu było ponad 100.  Z kolei w okręgowym  absencja jest już niewielka i dziś ze względu na nieobecność pracowników nie odwołano rozpraw – mówił sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. W Łańcucie nieobecnych było 7 osób, w Ropczycach 6, a w Dębicy 29. Jak twierdził sędzia Mucha, to sporo, ale rozprawy się odbyły.

– Jeśli chodzi o Sąd Okręgowy w Krośnie, wszystkie wydziały pracują normalnie. Mamy 4 osoby na zwolnieniu lekarskim. Wszystkie rozprawy odbywają się. Natomiast w sądzie rejonowym na 76 pracowników 48 osób jest nieobecnych, z czego 45 jest na zwolnieniach lekarskich – mówił wczoraj sędzia Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie. – Najwięcej osób, które przebywają na zwolnieniu pracuje w Wydziale Cywilnym. W związku z tym nie odbyły się tam 4 z 13 planowanych rozpraw – zaznaczał.

Jak sądy radzą sobie z brakiem pracowników? – Tam gdzie jest duża absencja, korzysta się z tych, co są obecni. Na pewno to utrudnia pracę, bo w końcu praca nie tylko na sali rozpraw należy do obowiązków pracowników administracji. Jest też mnóstwo pracy „przy biurku”. Zaległości się na pewno tworzą, a kiedy to zostanie nadrobione, czas pokaże.

Wioletta Kruk

Leave a Reply

Your email address will not be published.