Poruszające zeznania dzieci zamordowanej staruszki

W areszcie tymczasowym przebywa tylko widoczny na zdjęciu 22-letni Przemysław S., 34-letni Artur D. odpowiada z wolnej stopy, czyli przebywa na wolności. Fot. Małgorzata Rokoszewska

TARNOBRZEG. Przeżyła wojnę, pokonała raka i zginęła od ciosów młotkiem we własnym łóżku.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu odbyła się kolejna rozprawa w procesie 22-letniego Przemysława S. i 34-letniego Artura D. oskarżonych m.in. o zabójstwo 89-letniej Genowefy B. z Racławic k. Niska. Do zbrodni doszło w domu zamordowanej. O znalezieniu zakrwawionych zwłok mówił w środę w sądzie jej syn. Przed sądem stanęła także córka zamordowanej, która powiedziała: – Mama była taką kruszyną. Była taka mała, była już staruszką. Jak można było kogoś takiego zabić? Jak można podnieść rękę na tak bezbronną osobę? …Ja od początku widziałam, że tego nie mógł zrobić człowiek o zdrowych zmysłach.

Sąd poprosił syna zamordowanej o to, aby opowiedział o tym, co wie o sprawie. Mężczyzna jako pierwszy odkrył, że doszło do zabójstwa. 8 lipca 2017 roku przyszedł do mamy rano, aby zrobić jej śniadanie. Nie było to coś wyjątkowego, bo od dawna pomagał rodzicielce we wszystkim czego potrzebowała. 

Przyszedł zrobić mamie śniadanie

Mężczyzna był w stanie szczegółowo opowiedzieć o tragicznym dniu. Mimo, że od zbrodni minęło już półtora roku, wydarzenia z tamtego dnia ma ciągle przed oczami.

– Tego dnia drzwi były otwarte i to mnie od razu trochę zdziwiło – mówił syn zamordowanej. – Zazwyczaj to ja zamykałem wieczorem drzwi do domu mamy z zewnątrz. Wysuwałem trochę mamy klucz włożony w zamek od środka i przekręcałem mój klucz.

– Gdy wszedłem do środka, zobaczyłem szmatę leżącą przy drzwiach do łazienki. Mama leżała jeszcze w łóżku. Była przykryta po samą szyję. Zobaczyłem, że ma brudną twarz. Powiedziałem wtedy albo do siebie, albo do niej: „Coś ty narobiła, czym się wybrudziłaś?” Bo ona miała całą twarz wymazaną – kontynuował świadek.

– Gdy podszedłem bliżej, zobaczyłem jednak, że ten bród to krew… Przestraszyłem się. Rozejrzałem się po domu i zauważyłem, że wszystkie drzwi były pootwierane. Wybiegłem na podwórko. Niczego nie dotykałem, nawet mamy, cały się telepałem i nie wiedziałem co robić. Zacząłem wołać sąsiadkę zza płotu. Przyszła i weszliśmy razem do środka. Ja pierwszy, a ona za mną. Ona się tylko złapała za głowę, gdy zobaczyła mamę. Wyszliśmy na podwórko i ona zadzwoniła na policję. Spaliłem jednego papierosa za drugim. Cały się trząsłem. Potem przyjechała i policja, i pogotowie. My na tym podwórku staliśmy jakieś dwie godziny. Nie pozwolono nam wchodzić do środka, przyjechała w tym czasie siostra, zaczęli się schodzić ludzie. Potem policjanci wzięli mnie do samochodu i mnie przesłuchali i zostałem zatrzymany. Tyle pamiętam z tego dnia. Zwolnili mnie dopiero w poniedziałek.

Wybita szyba i zniknięcie psa

Mężczyzna przyznał także, że już jakieś 2-3 tygodnie przed tragedią były ataki na dom mamy. Wybito jej szybę i zginął jej pies.

– To był pupilek mamy. Bardzo go lubiła, miał taki kocyk koło łóżka i zawsze spał koło niej. Pies zniknął z dnia na dzień, ktoś coś mówił, że ktoś go powiesił. Nie wiadomo po prostu co się z nim stało. To było mniej więcej w tym samym czasie, co to wybicie szyby – powiedział mężczyzna.

Sędzia Józef Dyl poprosił świadka, aby powiedział o mamie? Jaka była?

– Mama była bardzo dobrym człowiekiem. Jednego złego słowa na nią nie powiem, opiekowałem się nią, gdy traciła pamięć i gdzieś poszła, czasem musiałem jej szukać, ale no to tak już jest. Była bardzo dobra, nigdy w życiu ręki na mamę nie podniosłem – przyznał świadek i dodał, że  „żadnych przeprosin od morderców nie przyjmuję”.

– Ja nie wierzę, że Przemek tam był sam. Ja go znam od dziecka. Pomagałem przy budowie domu jego rodziców, robiłem remonty. On tam nie był sam – mówił rozżalony mężczyzna.

Tego nie zrobił człowiek..

Sąd przesłuchał w środę także córkę zamordowanej. Kobieta przybyła na miejsce tragedii powiadomiona przez partnerkę brata. Do dziś nie może pogodzić się z tym, co stało się z jej mamą – staruszką.

– Mama była taką kruszyną. Była taka mała, była już staruszką. Jak można było kogoś takiego zabić? Jak można podnieść rękę na tak bezbronną osobę?  Mama przeżyła wojnę, przezwyciężyła raka i tak skończyła, to jest dla mnie nie do pojęcia. Ja od początku widziałam, że tego nie mógł zrobić człowiek o zdrowych zmysłach  – powiedziała zrozpaczona córka zamordowanej.

Na środowej rozprawie nie stawiło się kilkoro wezwanych świadków. Sąd zdecydował, że odczyta zeznania części z nich, a pozostali zostaną wezwani jeszcze raz.

Do zbrodni doszło w nocy z 7 na 8 lipca 2017 r. w domu 89-latki. Kobieta zginęła od ciosów nożem. Oskarżeni w dniu tragedii spożywali razem alkohol i zażywali narkotyki. Potem, według starszego z nich rozeszli się i tylko 22-latek wszedł do domu kobiety i ją zabił. Przemysław S. twierdzi, że do domu Genowefy B. wszedł razem z Arturem D. i jest on współodpowiedzialny za zbrodnię.  

Małgorzata Rokoszewska

One Response to "Poruszające zeznania dzieci zamordowanej staruszki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.