
RZESZÓW. Wyższe ceny za energię elektryczną odbiją się na budżecie miasta, które, jak jeszcze w listopadzie zapowiedziało, będzie musiało zrezygnować z niektórych inwestycji.
Temat wzrostu stawek za odbiór energii elektrycznej spędza sen z powiek mieszkańcom wielu miast. Ponad miesiąc temu okazało się, że z tego tytułu Rzeszów może ponieść o blisko 70 proc. wyższe koszty. Podobnie wygląda sytuacja w innych miastach naszego regionu. Kilka dni temu rządzący zapowiedzieli, że podwyżek nie będzie. Pytanie jednak, na ile deklaracja jest wiążąca.
Jeszcze pod koniec listopada prezydent Tadeusz Ferenc poinformował, że w przyszłym roku miasto za energię elektryczną zapłaci spółce PGE S.A. o 67,95 proc. wyższą cenę niż w latach 2017-2018. Włodarz przyznał, ze godzi to w interes ekonomiczny Rzeszowa i wysłał w tej sprawie list do Mateusza Morawieckiego, prosząc o interwencje. – Wydatki pokrywane są z pieniędzy podatnika – tłumaczył wówczas prezydent, zaznaczając przy tym, że miasto nie podniesie podatków, lecz będzie musiało zrezygnować z niektórych inwestycji. W efekcie i tak ucierpią na tym mieszkańcy Rzeszowa.
Sprawa listu Ferenca do Morawieckiego odbiła się głośnym echem w całej Polsce. Niedługo później inne gminy również zaczęły podnosić alarm, uważając znacznie wyższe opłaty za energię elektryczną jako niesprawiedliwe. Zaniepokojenie wyraziły nie tylko samorządy, ale także przedsiębiorcy, firmy oraz zwykli indywidualni konsumenci.
Już w połowie grudnia pod presją ugiął się rząd, który zapowiedział, że podwyżek nie będzie. Nieoficjalnie mówi się, że władza zamierza zamrozić je w 2019 r. a koncernom energetycznym zrekompensować straty. Pytanie jednak czy owa rekompensata i tak nie będzie pochodzić z kieszeni podatników czyli nas wszystkich.
A jak obecnie wygląda sprawa w rzeszowskim ratuszu? – Premier zapewnił, że podwyżek cen prądu nie będzie, więc liczymy na to, że obietnica zostanie dotrzymana – wyjaśnia Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Niedawno wysłaliśmy pismo do prezesa PGE, podkreślając w nim, że zgodnie ze słowami szefa rządu oczekujemy pozytywnej decyzji. Czekamy co się dalej wydarzy – dodaje. Jak sprawa się potoczy, tego dowiemy się w najbliższych dniach.
Kamil Lech
Dominik Łazarz, ekonomista WSIiZ w Rzeszowie:
– Wyższe opłaty za energię elektryczną dla samorządów wpłyną na wiele obszarów gospodarowania w mieście. Mowa m.in. o kosztowniejszym oświetleniu ulic, utrzymaniu szkół, szpitali, domów kultury czy urzędów. Niektóre gminy zapewne zdecydują się podnieść ceny za komunikację miejską. Takie kroki zamierza podjąć już chociażby Warszawa. Ponadto droższe będą usługi, towary w sklepach i każdy aspekt codziennego życia.



4 Responses to "Czy prąd podrożeje o 70 procent?"