
RZESZÓW. Jak Polska Grupa Energetyczna zarabia na nieświadomych przedsiębiorcach i dostarcza im droższy prąd jako sprzedawca rezerwowy.
Właściciele Drukarni TPM posiadają w Rzeszowie dwa telebimy. Przez wiele lat prąd dostarczała im Energia dla Firm. Po jej upadku sprzedawcą rezerwowym została PGE Obrót i drastycznie podniosła cenę. Z dotychczasowych 2 tys. zł za telebim na rachunku zrobiło się… ponad 8 tys. zł. – Płaciliśmy 0,25 zł za kilowatogodzinę, a w PGE – 1 zł. Nawet drugie tyle byłoby dużo, a to jest cztery razy więcej! – oburza się właściciel. Jak mówi, najbardziej bulwersuje go jednak fakt, że nie został o tym wcześniej poinformowany.
Na początku września zarząd Energii dla Firm poinformował na swojej stronie o zaprzestaniu świadczenia usług sprzedaży energii elektrycznej dla swoich klientów, zaznaczając, że zajmie się tym sprzedawca rezerwowy. Z mocy prawa jest nim Polska Grupa Energetyczna. Spółka zapewniła więc dostawę energii dla 20 tys. klientów indywidualnych oraz 5 tys. małych i średnich firm. Nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie fakt, że stawki, które otrzymali były znacznie wyższe.
Na własnej skórze odczuli to właściciele drukarni TPM w Rzeszowie. – Mam pretensje do PGE. Oni powinni listem poleconym albo przynajmniej telefonicznie powiadomić nas, że nasz dotychczasowy dostawca zbankrutował i oni nas przejmują. I najważniejsze, że za 1 kWh nie będziemy już płacić 25 gr, tylko złotówkę. Wtedy wyciągnąłbym wtyczkę od telebimu – mówi przedsiębiorca. Z prąd do jednego urządzenia właściciele płacą 2 tys. zł co drugi miesiąc, czyli 4 tys. zł za oba, które posiadają. Po automatycznym przejściu do PGE musieli uregulować rachunki opiewające na, bagatela, 8,8 tys. zł. – Dawali nam prąd, telebim się świecił, tylko nikt nie powiedział, za ile. Jak zobaczyłem na fakturze kwotę do zapłaty, nogi się pode mną ugięły – wyznaje nasz rozmówca. – Dobrze, że nie dotyczyło to drukarni. Jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z umowy i wróciliśmy do PGE. Całe szczęście, bo zapłacilibyśmy 100 tys. zł zamiast 25 tys. zł! – podkreśla.
Inny przedsiębiorca, który również ma telebim w Rzeszowie dostał od Energii dla firm maila z informacją, że bankrutują. Uprzedzili, go że „ceny sprzedaży rezerwowej mogą być wyższe od cen dotychczasowych”. – Ja nie otrzymałem takiego maila, bo na początku września kończyła mi się umowa. Do nich nie mogę mieć pretensji, ale dlaczego PGE nas nie poinformowała? – pyta poirytowany. Gdyby jego księgowa tego nie zauważyła, otrzymałby kolejny równie wysoki rachunek. Mężczyzna podpisał już nową umowę z PGE i czeka na oferty z innych firm. Wcześniej próbował jednak wyjaśnić sprawę. – Przez telefon powiedzieli mi, że nie mają obowiązku nikogo informować. Na człowieku, z którym rozmawiałem ta kwota w ogóle nie zrobiła wrażenia – podkreśla właściciel drukarni.
Poprosiliśmy PGE o komentarz i wyjaśnienie. – Gdy upadły takie spółki, zarówno dla firm jak i klientów indywidualnych kierowaliśmy jasny komunikat, że sprzedaż rezerwowa, do której jesteśmy zobowiązani to rozwiązanie z zasady tymczasowe po to, żeby zapewnić ciągłość. Stawki są i muszą być wyższe z kilku względów. Nie jesteśmy w stanie przygotować się na tych klientów, którzy biorą sprzedaż rezerwową. Musimy z dnia na dzień kupić dla nich energię i też nie mamy ich zaplanowanych w kosztach obsługi – tłumaczy Mariusz Majewski, rzecznik PGE Obrót. – W tej mini kampanii informacyjnej przekazywaliśmy również informację, by klienci jak najszybciej się do nas zgłaszali, żeby uniknąć wyższych stawek – zaznacza. W jaki sposób poinformowali tego konkretnego klienta? Niestety mimo obietnicy rzecznika, że do końca dnia ustali interesujące nas fakty, nie otrzymaliśmy odpowiedzi ani wtedy ani przez kolejne dni.
Wioletta Kruk



One Response to "Prąd droższy o 400 procent!"