Mobbing w Straży Miejskiej?

Funkcjonariusze twierdzą, że sytuacja w SM od kilku lat jest niepokojąca. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Funkcjonariusze miejscy mają brać zwolnienia lekarskie, by zwrócić uwagę na to, co dzieje się w ich jednostce.

Po opublikowanym przez nas w ubiegłym tygodniu artykule na temat sytuacji w rzeszowskiej Straży Miejskiej odezwali się do nas sami zainteresowani. Twierdzą, że od lat w Straży Miejskiej nie przestrzega się praw pracowników, dochodzi do mobbingu i nakazuje się im przynosić określoną liczbę mandatów. Ludzie odchodzą, bo nie mają wsparcia ze strony komendanta, a do tego korzystają z wysłużonego sprzętu, który jak sami twierdzą do niczego się nie nadaje. Właśnie złożyli pismo do prezydenta i Przewodniczącego Rady Miasta. Jak mówią, są już do tego stopnia zdesperowani, że tym razem nie zostawią tej sprawy.

Przypomnijmy: nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w SM są łamane prawa pracowników i dochodzi do mobbingu. Miało to doprowadzić do odejść kolejnych osób. Sprawdziliśmy. Faktycznie w listopadzie i grudniu Państwowa Inspekcja Pracy w Rzeszowie przeprowadziła kontrolę w straży. Jej przedmiotem było sprawdzenie przestrzegania przepisów prawa pracy, szczególnie czasu pracy i urlopów wypoczynkowych. PIP wykryła pewne nieprawidłowości. Jakie? „Stwierdzono nieprawidłowości w obowiązującym regulaminie pracy oraz rozkładach czasu pracy, nieprawidłowości w zakresie udzielania dni wolnych od pracy w zamian za prace w niedziele i święta, dni wolne od pracy z tytułu przeciętnie 5-dniowego tygodnia pracy” – czytamy w informacji przesłanej przez PIP. Pracownikom nie zapewniono nieprzerwanego 11-godzinnego odpoczynku dobowego i tygodniowego, a pracującym w niedziele co najmniej raz na 4 tygodnie niedzieli wolnej od pracy oraz należnych odpoczynków dobowych i tygodniowych. Inspektor pracy wystąpił o usunięcie nieprawidłowości.

Rzecznik prezydenta Rzeszowa, Maciej Chłodnicki, twierdził, że do ratusza nie docierały żadne skargi ze strony strażników. Ich odejścia tłumaczył natomiast tym, że ”część zrobiła sobie uprawnienia na kierowców ciężarówek czy autobusów i przechodzą do np. MPK, gdzie dostają wyższą pensję”. Jak jest naprawdę? – Żadna z osób, które niedawno złożyły wypowiedzenie nie posiada uprawnień do prowadzenia autobusów. Ci, którzy je posiadają zostali w SM – podkreśla jeden ze strażników. – Rzucają pracę w straży, bo od dawna dzieje się tam bardzo źle. Ludzie są zbulwersowani tym, co się dzieje, dlatego odchodzą – twierdzi inny.

Udało nam się skontaktować z samym komendantem. – Nie będę z państwem rozmawiał. Jest procedura. Od tego jest rzecznik prasowy – mówi Józef Wisz. Po chwili refleksji jednak zaczął wyjaśniać: –  Napisaliście bzdury. Nikt się nie zwolnił. Nieprawidłowości zostały stwierdzone nie w przypadku szeregowych strażników tylko zastępcy komendanta. Życzylibyśmy sobie, żeby we wszystkich firmach było tak jak u nas odnośnie kontroli. A te drobne niedociągnięcia zostały od razu poprawione przy pani kontrolującej. To były drobne usterki, a nie wielkie nieprawidłowości.

Odezwali się do nas za to kolejni funkcjonariusze. Uważają, że kontrola PIP została przeprowadzona „dosyć zdawkowo”. – Będziemy to konsultować z radcą prawnym. Możliwe, że pójdziemy do Sądu Pracy. Komendant powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności, a nie wyciągnięto żadnych konsekwencji – zaznacza jeden z naszych rozmówców. Twierdzi, że ustalił własne zasady. – Komendant każe nam chodzić przez siedem godzin po ul. Grunwaldzkiej. Nie mamy przerwy w ciągu dnia. Dopiero na zakończenie służby. Poza tym musimy planować opiekę nad chorym dzieckiem na luty. Skąd mam wiedzieć, kiedy moje dziecko zachoruje? – pyta. Inny z kolei mówi, że bardzo często dzień wolny za pracę w weekend jest odbierany w dzień po służbie w nocy, który powinien być wolny sam w sobie. – Co więcej, w piątek popołudniu dowiadujemy się, co będzie w sobotę czy niedzielę, żebyśmy nie mogli sobie zaplanować weekendu z rodziną – zauważa strażnik.

Czy w SM faktycznie dochodzi do mobbingu? – pytamy. – A to normalna sytuacja, żeby ludzie przychodzili do pracy na lekach? Odkąd nastał ten człowiek ciągle dochodzi do mobbingu – wyznaje funkcjonariusz. – Ciągle naciska na mandaty, a straż nie jest powołana do tego, żeby gnębić ludzi. Nawet prezydent jest zdania, żeby nie karać ludzi, tylko im pomagać, a tutaj się robi statystyki i co miesiąc sprawdza, ile który dał mandatów. Oficjalnie oczywiście nie ma minimum, ale jak człowiek nie da więcej niż 4 miesięcznie, jest atakowany – dodaje.

Straż miejska na poziomie sprzed kilkunastu lat

– Aktualnie wszystkich strażników jest 51, ale trzeba odliczyć osoby które są na dyżurce, kierowców oraz kierownictwo i logistykę. Zostaje mniej niż 40. – Na patrole na trzy zmiany – podkreślają strażnicy. Miasto ciągle się rozrasta, a etatów zamiast przybywać, ubywa. – Trzeba wziąć pod uwagę że z dniem 1 lutego odejdzie kolejnych trzech funkcjonariuszy – zauważają strażnicy.

Niewystarczająca liczba ludzi to wierzchołek góry lodowej. Sprzęt nie ułatwia pracy – Mamy wysłużone stacje, które wszędzie gubią zasięg, brakuje środków przymusu bezpośredniego typu paralizatory. Samochody są stare i zużyte. Nie ma specjalnego pojazdu do transportu osób agresywnych czy bezdomnych. Brakuje także specjalistycznych szkoleń potrzebnych do służby w formacji – wylicza funkcjonariusz. – To są czynniki, które popychają strażników z wieloletnim stażem do odejścia z pracy – zaznacza. – Wszystkie niedociągnięcia wpływają na bezpieczeństwo i komfort pełnienia służby. Najgorszy jest brak systemu informacji osób i urządzeń mobilnych do takiego systemu. Bardzo często od początku do końca nie wiemy, z kim mamy do czynienia podczas interwencji, bo system SM zazwyczaj nie działa niż działa – mówi jeden z rozmówców.  

– Proszę popatrzeć na działania innych straży, nawet w mniejszych miastach od Rzeszowa – nasza straż przy nich zatrzymała się kilkanaście lat temu i tak funkcjonuje – nie mają złudzeń funkcjonariusze. – Wszyscy udają, że jest wszystko w porządku, ale gdyby tak było, to nikt by nie odchodził – argumentują. W piątek mają złożyć kolejne pismo do ratusza oraz przewodniczącego Rady Miasta. Planują także przechodzić na zwolnienia lekarskie, żeby zwrócić uwagę na to, co się dzieje w rzeszowskiej Straży Miejskiej. Do sprawy wrócimy.

Wioletta Kruk

30 Responses to "Mobbing w Straży Miejskiej?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.