
PODKARPACIE. Chora sytuacja w oświacie doprowadzi do masowych zwolnień lekarskich rozgniewanych na opieszały rząd nauczycieli?
Dwa związki zawodowe nauczycieli: ZNP i Forum Związków Zawodowych połączyły siły i będą razem walczyć o wzrost wynagrodzeń. Domagają się podwyżek na poziomie 1000 zł. Jeśli postulat nie zostanie spełniony, jeszcze w tym tygodniu związkowcy rozpoczną działania zmierzające do wejścia w spór zbiorowy, którego finałem ma być strajk generalny. Z kolei oddolny protest pedagogów polegający na masowym braniu przez nich L4 już dziś może przybrać na sile.
Już dziś w Warszawie odbędzie się posiedzenie Prezydium Zarządu Głównego, na które zaproszono premiera Mateusz Morawieckiego. Na spotkaniu ma zostać przedyskutowana sprawa sporu zbiorowego. Z kolei na 10 stycznia zaplanowano nadzwyczajne posiedzenie Zarządu Głównego w sprawie wejścia w spór zbiorowy. – Jednym z postulatów będą sprawy płacowe, czyli podwyżka płac rzędu tysiąca zł. Musimy wejść w spór zbiorowy z pracodawcami. Natomiast pracodawcy winni działać poprzez organy prowadzące i wpływać na MEN na środki finansowe – zauważa Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu.
Ministerstwo Edukacji Narodowej chwali się, że już zagwarantowało belfrom podwyżki – Nauczyciel stażysta dostaje 121 zł brutto, dyplomowany – 166 zł. Takie są podwyżki dla nauczycieli, którzy zarabiają grosze. Nie mówiąc o pracownikach administracji, gdzie prawie wszyscy mają minimalną płacę. To jest kpina! – nie ma wątpliwości prezes ZNP.
W najbliższych dniach przedstawiciele FZZ i ZNP podczas negocjacji płacowych przedstawią minister edukacji postulaty. „Brak woli ze strony rządu do zwiększenia wynagrodzeń nauczycieli i pracowników oświaty zradykalizuje działania FZZ i ZNP zmierzające do wejścia w spór zbiorowy oraz rozpoczęcia strajku szkolnego” – czytamy w oświadczeniu ZNP.
Inną formę działania – jeszcze przed świętami – rozpoczęli sami nauczyciele. Coraz więcej szkół – nawet tych renomowanych przyłącza się do protestu polegającego na przynoszeniu zwolnień lekarskich. Pracownicy oświaty organizują się sami na portalach społecznościowych. „Musimy wszyscy się zjednoczyć i zastrajkować. Nasze pensje to kpina! Z tego nie da się przeżyć. Co roku jakieś idiotyczne reformy. Od 1990 roku władza funduje dla nauczycieli reformy zamiast uczciwych wynagrodzeń.” – pisze jedna z nauczycielek. „Kolejne grupy zawodowe wywalczyły sobie podwyżki. Teraz czas na nas! Nie możemy się wiecznie bać. Jeśli sami nie wywalczymy sobie lepszych płac, nikt za nas tego nie zrobi” – apeluje inna.
Stworzono mapkę, na której nanoszone będą szkoły, które przyłączą się do akcji. Czy podkarpackie szkoły i przedszkola się na niej pojawią? – Wszelkie decyzje zapadły tuż przed świętami. Prezesi oddziałów otrzymali informacje drogą elektroniczną. Można się spodziewać, że po 6 stycznia ta akcja ruszy – mówi prezes Kłak. Przyznaje, że na razie trudno powiedzieć, ile placówek z naszego regionu się do niej przyłączy. – Szkoły mogą stanąć. To dezorganizuje pracę dydaktyczno-wychowawczą w szkołach. Nie wpływa też dobrze na działanie MEN, które będzie musiało współpracować ze związkami na szczeblu centralnym, żeby tę sytuacje jakoś uzdrowić – ocenia prezes Kłak.
Wioletta Kruk



7 Responses to "1000 zł podwyżki albo strajk!"