
KRAJ, PODKARPACIE. – Lekcje religii nie powinny być finansowane z budżetu państwa – twierdzi Barbara Nowacka.
Inicjatywa Polska, której liderką jest Barbara Nowacka przygotowała projekt ustawy o rozdziale Kościoła od państwa. Jego autorzy chcą m.in., by lekcje religii, na które rocznie przeznacza się 1,36 mld zł, nie były dłużej opłacane z publicznych środków publicznych. Proponują nawet, by płacił za nie sam Kościół.
„Lekcje te nie mają obecnie wiele wspólnego z nauką i rozwojem intelektualnym (…). Co gorsza, ich prowadzenie jest wyłączone spod nadzoru kuratoryjnego i realizowane są tam programy, które nie są ani zatwierdzane, ani kontrolowane przez władze publiczne – chociaż są przez nie finansowane” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy. Autorzy przywołują dane, według których lekcje religii kosztują rocznie 1,36 mld zł. Inicjatywa Polska proponuje, aby katechezy nie były opłacane ze środków publicznych, a zamiast tego Kościół mógłby na przykład wprowadzić odpłatność za ich zorganizowanie albo sfinansować je z datków, jakie otrzymuje od wiernych.
Co o tym pomyśle sądzą sami duchowni? – Budżet państwa to m.in. pieniądze rodziców, którzy wysyłają dzieci do szkoły i chcą, aby uczyły się tam również religii. Rodzice, dzieci, młodzież i nauczyciele religii korzystają z tego udogodnienia organizacyjnego jakim jest nauka religii w szkole oraz uregulowanie sposobu wynagrodzenia dla uczących tego przedmiotu nauczycieli duchownych i świeckich. To udogodnienie jest naturalne dla modelu państwa, które służy swoim obywatelom, a nie państwa, które oczekuje, aby obywatele mu służyli – mówi ks. Tomasz Nowak, rzecznik diecezji rzeszowskiej. Jak mówi, państwo, które służy obywatelom, stara się im ułatwić realizację różnych celów, organizowanie, zrzeszanie, edukację – uwzględniając ważne dla nich potrzeby. – Dla wielu z nich ważną potrzebą jest wymiar religijny i oczekują od państwa, z którym dzielą się swoimi dochodami, że im pomoże także w tym obszarze życia, nie tworząc sztucznej wizji religii, która nie wychodzi poza sferę myśli człowieka – wyjaśnia ks. Nowak i dodaje: – Argument, że na budżet składają się osoby niewierzące rozmija się z powszechnym charakterem budżetu i bardzo konkretnymi celami, którymi nie zawsze zainteresowane są poszczególne osoby.
KOMENTARZ
Dr Krzysztof Prendecki, socjolog:
– Jestem przeciwny rozpętywania przed wyborami, kolejnej politycznej wojenki, tym razem związanej z Kościołem. To Kościół rzymsko-katolicki sprawia, że człowiek ma stać się lepszy i miłować bliźniego swego. Ewentualną kwestią dyskusyjną, ale bez ideologicznego zacietrzewienia, pozostaje kwestia rozliczeń. W jaki sposób fiskus mógłby ściągać podatki na rzecz Kościoła. Przykłady z krajów Europy Zachodniej, mogłyby tu być wskazówką. Ale zdaje się, że to tylko pretekst dla lewicy, do uczynienia z Polski laickiego kraju w stylu Francji. Choć ani względy kulturowe czy historyczne za tym nie przemawiają. Z kolei dla Kościoła znacznie ważniejszym problem nie powinna być wcale kwestia finansowania, ani tego czy religia powinna być w szkole czy w salkach katechetycznych. Poziom nauczania religii, tzn. oderwanych od rzeczywistości nauczycieli tego przedmiotu sprawia, że młodzi ludzie zamiast pogłębiać swoją wiarę, mogą ją stracić.
wk



6 Responses to "Kto powinien płacić za katechezy?"