Powstał europejski dworzec, a PKS z niego nie korzysta

Mimo że w Rzeszowie już od kilku tygodni funkcjonuje nowoczesny dworzec lokalny, to PKS nie zdecydował się z niego korzystać. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Przewoźnik twierdzi, że ZTM chce zbyt wiele pieniędzy za zatrzymanie się autobusu.

Od grudnia na odnowiony dworzec lokalny pod wiaduktem Śląskim wjeżdżają już autobusy i zabierają pasażerów. Jednak korzysta z niego tylko dwóch przewoźników: MPK i prywatny przewoźnik wożący podróżnych po całej Polsce i za granicę. Mimo że Rzeszów wreszcie może poszczycić się nowoczesnym dworcem, to wykorzystywany jest tylko w części, bo autobusy PKS nadal omijają to miejsce i nie wjeżdżają pod wiadukt. Czy ten przewoźnik zdecyduje się wrócić na dworzec lokalny?

Dworzec lokalny (dawny podmiejski) przy ul. Towarnickiego został zmodernizowany za ponad 20 mln zł. Podróżni mogą korzystać z nowego budynku z poczekalnią, punktem obsługi podróżnych, kasami oraz przechowalnią bagażu. Poczekalnię wyposażono w instalacje odnawialnych źródeł energii takich jak pompa ciepła i moduły fotowoltaiczne. Daje to możliwość produkowania energii elektrycznej na potrzeby budynku. Dworzec liczy siedem stanowisk autobusowych. Informacje o przejazdach i odjazdach autobusów pojawiają się na tablicach LED-owych.  

W ub. roku pisaliśmy, że PKS nie zdecydował się na korzystanie z dworca lokalnego, bo Zarząd Transportu Miejskiego (właściciel dworca) przekazał tylko ogólniki na temat regulaminu dworcowego. Według wyliczeń ZTM, za zatrzymywanie autobusów w ciągu miesiąca trzeba byłoby zapłacić aż 18 tys. zł, a przed remontem dworca tylko 6 tys. zł.

– Jeszcze w ub. roku otrzymaliśmy z Zarządu Transportu Miejskiego informację, że nasza firma – PKS – za wjazd na nowy dworzec lokalny będzie musiała miesięcznie płacić o 300 procent więcej niż wcześniej – poinformował Piotr Olszewski, prezes PKS w Rzeszowie. – To byłby za duży koszt dla nas. Na razie nie możemy podjąć decyzji, czy skorzystamy z tego miejsca i od kiedy. Dotąd bowiem nie otrzymaliśmy z ZTM regulaminu na temat warunków, na jakich moglibyśmy korzystać z dworca. Będziemy wozić więc nadal pasażerów na dworzec główny.

Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa, stwierdził, że gdyby PKS chciał, to już korzystałby z dworca lokalnego, ale widocznie nie chce, skoro podróżnych wozi na dworzec główny przy ul. Grottgera.

– W poniedziałek, 14 stycznia, podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta uchwalone zostaną opłaty za wjazd na dworzec lokalny – poinformował nas rzecznik prezydenta. – Stawki będą wyższe i wyniosą od złotówki do dwóch złotych (w zależności od wielkości pojazdu) za zatrzymanie się autobusu. Wcześniej było to kilkanaście groszy. Opłaty muszą być wyższe, bo oddany został do użytku dworzec na poziomie europejskim. We wtorek, 15 stycznia, w ZTM odbędzie się w tej sprawie spotkanie z przewoźnikami.

Prezes PKS w rozmowie z Super Nowościami powiedział, że jeśli właściciel PKS-u, czyli Związek Gmin Podkarpacka Komunikacja Samochodowa (zrzesza 9 podrzeszowskich gmin) oraz klienci PKS będą chcieli być wożeni na dworzec lokalny, to w tej sprawie będzie podejmowana decyzja. Jednak ze wstępnych wypowiedzi podmiejskich władz gmin wynika, że większość z nich nie chce, żeby autobusy tam jeździły.

Mariusz Andres

7 Responses to "Powstał europejski dworzec, a PKS z niego nie korzysta"

Leave a Reply

Your email address will not be published.