
PODKARPACIE. Prezydent Rzeszowa dotychczas nie stronił od kontaktów z mieszkańcami często wdając się w publiczną polemikę. Pytanie, czy wydarzenia z Gdańska tego nie zmienią…
Niedzielny atak 27-letniego nożownika na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zakończył się tragicznie. Mimo wielogodzinnej operacji w poniedziałek włodarz miasta zmarł w szpitalu. Od kilku dni trwa dyskusja, czy politycy są należycie chronieni. Nad tym temat zastawiają się także rzeszowianie, którzy pytają o bezpieczeństwo prezydenta Tadeusza Ferenca.
Atak nożownika podczas WOŚP na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, a w efekcie jego śmierć to ogromna tragedia dla całego kraju. W ostatnich dniach w natłoku informacji wielokrotnie zadawano pytanie dlaczego napastnik tak łatwo przedostał się na scenę i przez kilkadziesiąt sekund po ugodzeniu włodarza swobodnie się po niej poruszał. Padło także wiele opinii, że najważniejsze osoby w państwie nie są należycie ochraniane. „Mowa nienawiści” odmieniana jest przez wszystkie przypadki, a wielu prezydentów otrzymało ostatnio groźby. Mowa chociażby o Jacku Jaśkowiaku, prezydencie Poznania oraz Jacku Sutryku, prezydencie Wrocławia. Z ochrony skorzystał już Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna…
Czy o swoje bezpieczeństwo obawiają się podkarpaccy samorządowcy? Przedstawiciele Rzeszowa podkreślają, że gdyby Tadeusz Ferenc bał się spotykania z mieszkańcami to nie kandydowałby na urząd. – Prezydent zawsze lubił dyskutować z mieszkańcami miasta i nie zamierza tego zmieniać – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Nie wprowadzimy więc żadnych środków ochrony – dodaje.
Jak na Podkarpaciu?
Podobnie wygląda sytuacja w innych miastach regionu. W Przemyślu prezydent Wojciech Bakun, jest sceptyczny co do angażowania ochrony. – Pomimo niedzielnej tragedii, prezydent nie zamierza korzystać z ochrony, gdyż nie chce odgradzać się murem od przemyślan – tłumaczy Witold Wołczyk, rzecznik prezydenta Przemyśla. Na pewne zagrożenia zwrócił uwagę Tomasz Matuszewski, burmistrz Sanoka, który dodatkowego „wsparcia” nie zamierza zatrudniać, lecz oczekuje większej czujności służb mundurowych. – Podczas imprezy sylwestrowej nietrzeźwy mieszkaniec chciał złożyć nam życzenia, sytuacja nie była komfortowa i wówczas tej ochrony rzeczywiście trochę brakowało – tłumaczy burmistrz. – Póki co jednak nie postawimy na takie rozwiązanie a jedynie na większą czujność policji i straży miejskiej – zaznacza.
Zatrudnienia ochrony wyklucza również Jacek Wiśniewski, prezydent Mielca. – Prezydent jak dotąd z ochrony nie korzystał i nie będzie korzystał nadal – tłumaczy Krzysztof Urbański z Biura Promocji i Informacji UM Mielec. – Czasami w jakiejś korespondencji wysyłanej do prezydenta były niezdrowe emocje, lecz typowych pogróżek jak dotąd nie otrzymaliśmy – dodaje.
Kamil Lech



3 Responses to "Podkarpaccy prezydenci i burmistrzowie czują się bezpieczni?"