Wydawałoby się, że dla każdego myślącego człowieka jasne jest, że pracodawca ma prawo kontrolować swoich pracowników w zakresie ich stosunku do swego zarobkowego zajęcia. Tym bardziej, gdy pracownicy owi opłacani są z pieniędzy podatków, którzy oczekują, że ich kasa nie będzie hojnie rozdawana za samo istnienie pracownikom instytucji samorządowych, ale za porządne i rzetelne wypełnianie obowiązków przez tychże. Niby to oczywiste, ale nie dla wszystkich, jak się okazuje. W Przemyślu jest bowiem grupka, niewielka, bo niewielka, której nie podoba się, że pracowników podmiotów podległych miastu jego prezydent i jego radni ośmielają się skontrolować!
Za ogromny nietakt, żeby nie rzec wręcz ohydne zachowanie osławiony już twór pn. Obywatelska Kontrola Władz Przemyśla, czyli anonimowy fanpage na Facebooku, powstały by wychwalać rządzących krajem i ich kolegów oraz sympatyków w samorządzie Przemyśla, uznał fakt, iż prezydent miasta Wojciech Bakun oraz radni z Komisji Sportu mieli czelność skontrolować w niedzielę(!) obiekty podległego miastu Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji! Nazwali kontrolę „nalotem” oraz „niezapowiedzianą wizytacją” – Co to za kontrola, o której nie jest poinformowany odpowiedzialny za jednostkę kierownik? Co to za kontrola, która przeprowadzana jest w niedzielę? – pytali „obywatele” na swoim fanpage-u.
A normalna (!) drodzy Państwo kontrola, całkiem normalna! Pracodawca ma prawo skontrolować swoich pracowników będących w pracy i tu niespodzianka – nie musi się z nimi wcześniej na kontrolę umawiać. Każdy kto pracuje normalnie, a nie u „znajomego” i „po znajomości” to doskonale wie! A że Wy akurat nie wiecie, to mówi samo przez się rozumie. „Straszne” to, że w niedzielę kontrola miała miejsce? Może to nawet grzech w niedzielę kontrolować? Oczywistym jest, że jeśli pracownik w niedzielę normalnie ma pracować, za co – warto o tym wspomnieć – pobiera wszak wynagrodzenie z kieszeni podatników – to można w niedzielę jego pracę skontrolować, bo – dlaczego niby nie?
Tak, doskonale rozumiemy, że niektórym, na szczęście nielicznym w Przemyślu zasada „czy się stoi czy się leży, na pierwszego się należy” jest bliska i rozumiemy też dlaczego. Ale to jest mili Państwo zła zasada i czas ją już w podległych miastu jednostkach zmienić! I owszem, z naszych informacji wynika, że władze miejskie mają zamiar nadal prowadzić różne kontrole, by móc rzetelnie ocenić za co komu podatnik płaci. I wyobraźcie sobie, że większości przemyślan ta obietnica wcale nie przeraża, ale wręcz cieszy! I cieszy też tych, którzy pracują w podległych miastu podmiotach za troje, podczas gdy ich koledzy z pracy, mający tzw. plecy z czasów poprzedniej władzy obijali się koncertowo i brali za to kasę. Możecie nadal zatem pisać o nalotach, możecie też ubolewać nad tym, że prezydent i radni są tak bezczelni, ze kontrolują… Jak to się mówi „Psy szczekają, karawana idzie dalej”.
Redaktor Monika Kamińska



4 Responses to "Czy się stoi, czy się leży, na pierwszego się należy"