Jacek Kurski, mianowany przez partię rządzącą prezes TVP straszy pozwami sądowymi wszystkich, którzy uznają telewizję pod jego dowództwem za współwinną tragedii w Gdańsku. Podjęcie kroków prawnych Jacek Kurski zapowiadał już w minioną w sobotę. Wówczas na Twitterze oznajmił, że „ze względu na szacunek dla majestatu Śmierci w dniu pogrzebu i Żałobę – TVP nie odpowiada dziś na fałszywe oskarżenia o JAKIKOLWIEK związek Telewizji z tą śmiercią; autorzy oszczerstw spotkają się jednak w najbliższych dniach z należną reakcją”.
Teraz telewizja zwana publiczną, na którą każą nam płacić abonament, zapowiada pozwy lub wytaczanie spraw karnych do sądu za sugestie, że jej programy mogły przyczynić się do tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Sprawy grożą m.in. rzecznikowi praw obywatelskich Adamowi Bodnarowi, dziennikarzowi „Wyborczej” Wojciechowi Czuchnowskiemu i prawnikowi prof. Wojciechowi Sadurskiemu. – Te osoby absurdalnie wskazywały na związek przyczynowy między publikacjami nadawcy a śmiercią Adamowicza – wyjaśnia TVP w oficjalnym komunikacie.
Drogi Panie Jacku Kurski, ja nie mam żadnych wątpliwości, że kierowana przez Pana telewizja nie spełnia standardów mediów publicznych, w których szanowane są poglądy wszystkich grup społecznych w Polsce, gdzie na antenie realizowana jest zasada pluralizmu, o której razem marzyliśmy w pamiętnym Sierpniu. TVP w programach informacyjnych na wszystkich antenach wypacza ideę misji publicznej, zniża się do poziomu prymitywnej, ale skutecznej propagandy partyjnej, ocierającej się o nienawiść, która prowadzi do dzielenia Polaków na różne sorty. Taka telewizja nie jest publiczna, jest partyjna i broni interesów władzy.
To w telewizji partyjnej połączono komentarz z informacją, co jest sprytnym zabiegiem socjotechnicznym, który prowadzi do indoktrynowania ( czytaj ogłupiania) widza, a nie informowania. To w telewizji partyjnej najczęściej używanymi zbitkami słownymi są „totalna opozycja”, „ obóz patriotyczny i skompromitowani politycy”, „agenci i zdrajcy”, „przyjaciele banksterów”. Podobnych „tfurczych” materiałów TVP ma jednak na koncie znacznie więcej. I co ważne, bohaterem wielu z nich w ubiegłym roku był zmarły prezydent Gdańska. W reportażach „Wiadomości” i innych programach Pawła Adamowicza przedstawiano jako oszusta, propagatora nazizmu i komunizmu, a także anty-Polaka powiązanego z aferą Amber Gold i współodpowiedzialnego za przekręty tej firmy. To w telewizji partyjnej, niektórych niewygodnych dla władzy sędziów nazywano komunistami i złodziejami, co mogło doprowadzić do tego, iż większość skazanych przestępców uznało, że zostali niesłusznie skazani przez „złodziejską kastę sędziów”.
Dlatego niech Pan nie straszy pozwami, ani mnie, ani trzeźwo myślących Polaków, którzy dostrzegają związek przyczynowo skutkowy między językiem informacji sączącym się z niektórych wydań „Wiadomości”, a mordem z nienawiści w święto dobroci w Gdańsku. Zgadzam się z Panią Magdaleną Adamowicz, wdową po zamordowanym prezydencie, która w poruszającym wywiadzie powiedziała, że „wie, iż zachowanie tego człowieka, który siedział w więzieniu i był indoktrynowany rządową telewizją, że ten hejt i ta nienawiść, spowodowały, że prezydent Gdańska był owocem tej nienawiści”. W jej ocenie „media publiczne należy nazywać reżimowymi, bo wiadomo, kto nimi rządzi i kto z tylnego fotela wszystko nakręca”.
Miałem nadzieję, że słowa, które tak mocno i wyraziście zabrzmiały na pogrzebie Adamowicza wypowiedziane przez ojca Ludwika Wiśniewskiego, iż człowiek posługujący się językiem nienawiści, człowiek budujący swoją karierę na kłamstwie, nie może pełnić wysokich funkcji w naszym kraju dotrą do ludzi władzy, i cos zmienią. Jednak każdy zobaczył w nich swojego przeciwnika, nie siebie.
Panie Jacku Kurski, zamiast straszyć Polaków, wystarczyło stanąć przed kamerą, uderzyć się w pierś i powiedzieć „przepraszam”. A tak to jak komuś puszczą nerwy, to pozwie Pana o stosowanie gróźb karalnych i tłumienie zdrowej krytyki. Każda władza, a więc też dziennikarze ( ponoć czwarta władza), powinni najbardziej wsłuchiwać się w słowa krytyki, bo pochwały i aplauz mogą być reżyserowane przez partyjnych sługusów.
MARIUSZ WŁOCH, redaktor wydania
PS. Wszystkim wyznawcom polityki informacyjnej TVP, dla których każdy kto myśli inaczej jest zdrajcą i skompromitowanym agentem, życzę miłosiernego hejtowania



3 Responses to "Prezesie, nie strasz, nie strasz, bo się… nie boję"