
RZESZÓW. Jacek H., znany gastrolog, który śmiertelnie potrącił 27-latka niedaleko Galerii Nowy Świat, dobrowolnie poddał się karze.
Choć 57-letniemu Jackowi H. z Rzeszowa, znanemu na Podkarpaciu gastrologowi za śmiertelne potrącenie na pasach 27-letniego Andrzeja Lutaka groziło nawet 8 lat bezwzględnego więzienia, do sądu poszedł już wniosek o karę roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Lekarz postanowił bowiem dobrowolnie poddać się karze i taką jej wysokość uzgodnił z prokuratorem. – Taka kara za śmierć mojego syna to skandal – grzmi Leszek Lutak, ojciec nieżyjącego 27-latka, – Będę walczył o sprawiedliwy wyrok dla człowieka, który odebrał życie mojemu Andrzejowi – zapowiada.
Do tragicznego wypadku doszło 3 grudnia. Tego ranka mieszkający nieopodal kościoła przy Galerii Handlowej Nowy Świat Andrzej Lutak wybierał się do chirurga. Żeby dotrzeć na przystanek autobusowy, musiał przejść przez oznakowane przejście na ul. Krakowskiej. Była 6.50. 27-latek był już na wewnętrznym lewym pasie ruchu, gdy uderzyło w niego jadące tym samym pasem (w stronę Krakowa) volvo, za kierownicą którego siedział 57-letni Jacek H. – Syn praktycznie schodził już z przejścia, gdy został uderzony zderzakiem w nogę i wciągnięty na samochód. Uderzył głową o szybę od strony kierowcy – wspomina Leszek Lutak. – Prędkość samochodu i siła uderzenia musiała być duża, bo ciało syna przeleciało prawie 25 metrów – dodaje.
Andrzej Lutak zginął na miejscu, a sprawą tragicznego wypadku zajęła się Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów. 19 grudnia, czyli po 2 tygodniach od wypadku lekarz usłyszał zarzut. – Jackowi H. został przedstawiony zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym – informował wówczas prok. Łukasz Harpula, szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Wtedy jeszcze Jacek H. nie przyznawał się do winy, czekał na możliwość obejrzenia zapisu monitoringu ze zdarzenia. Za przestępstwo, które zostało mu zarzucone grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Rok w zawieszeniu
Aktualnie sprawa trafiła już do sądu. – Podejrzany po zapoznaniu się z materiałem dowodowym – monitoringiem, który jest dołączony do akt sprawy przyznał się do popełnienia czynu i złożył wyjaśnienia – mówi prok. Artur Terclecki, zastępca Prokuratora Okręgowego w Rzeszowie. – Złożył również wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności karnej. Ten wniosek został zaakceptowany przez prokuratora i 21 stycznia trafił do sądu. – Jaka kara została uzgodniona? – dopytujemy. – Wniosek przewiduje karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, uwzględnia zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i grzywnę – mówi prokurator. – Pozostaje jeszcze kwestia zadośćuczynienia, ale to jest kwestia otwarta. Takie roszczenia z tego co wiem nie zostały jeszcze zgłoszone przez najbliższych poszkodowanego. Jeżeli sąd zaakceptuje te warunki, sprawa zakończy się na jednym posiedzeniu.
Takim obrotem spraw zbulwersowany jest Leszek Lutak, ojciec tragicznie zmarłego Andrzeja. – Tak niska kara za zabicie człowieka na pasach to są kpiny – grzmi. – Do tej pory nie brałem adwokata, bo liczyłem na sprawiedliwe prowadzenie tej sprawy i sprawiedliwy wyrok. Ale jak widać tak się nie da. Czy gdyby chodziło o przykładowego pana Staszka, a nie znanego w regionie lekarza tak samo by się ta sprawa skończyła? – pyta gorzko i zapowiada tak tej sprawy nie zostawi. – Nic ani nikt mi już syna do życia nie wróci, nie chodzi mi też o pieniądze czy zemstę, ale ten, przez którego nie żyje, musi ponieść konsekwencje adekwatne do tego, co zrobił. Chcę po prostu, aby człowieka, który odebrał mi syna dosięgła sprawiedliwość – wyznaje.
Katarzyna Szczyrek



11 Responses to "Znany lekarz z Rzeszowa zabił na pasach. Chce wyroku w zawieszeniu"