
PODKARPACIE. W przypadku twardego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, z polskiego rynku może zniknąć nawet 14 proc. importowanych leków…
Będzie to wynikiem braku porozumień obejmujących przepływ produktów leczniczych, dla których Wielka Brytania jest wytwórcą lub podmiotem odpowiedzialnym. Leki stamtąd traktowane więc będą jak pochodzące z państw trzecich, a ponowne wprowadzenie ich do obrotu będzie wymagało pozwoleń na dopuszczenie do obrotu lub na import.
Według ministerialnych szacunków dotyczy to od 350 do 500 leków refundowanych przez NFZ. Nie wiadomo jeszcze ile wśród nich znajduje się substancji, które nie mają odpowiedników generycznych, bo wtedy część pacjentów straciłaby dostęp do jakiegokolwiek leczenia.
– Myślę, że należałoby już teraz zastanowić się nad zmianą terapii lub ostrzec pacjentów, by w miarę możliwości zrobili zapas leków. Bo ponowna rejestracja takiej substancji w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych może potrwać nawet kilka miesięcy – mówi Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.
Były prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych Szymon Chrostowski przyznaje, że nikt z lekarzy ani z przedstawicieli firm farmaceutycznych o tym nikogo nie ostrzegał. – Gdyby pacjenci mieli świadomość, że za dwa miesiące może zabraknąć leku ratującego życie, podnieśliby larum – mówi.
Widmem twardego brexitu niepokoją się także importerzy leków. – Część z nich już dziś zaczęła gromadzić brytyjskie leki na zapas. Dobrze wiedzą, że sprowadzanie produktów leczniczych z państw trzecich wymagać będzie mnóstwa pozwoleń, które w dodatku są kosztowne. W dodatku importer leków musi mieć zezwolenie podobne do zezwolenia dla wytwórcy leku, a więc dysponować odpowiednią infrastrukturą – mówi przedstawiciel jednej z firm.
Resort zdrowia zapowiedział prace nad szybką ścieżką legislacyjną dla decyzji refundacyjnych dotyczących leków brytyjskich. W razie twardego brexitu trzeba będzie bowiem najpierw wydać decyzją o skróceniu refundacji, a jeśli lek ma pozostać na rynku, firma będzie musiała składać nowy wniosek refundacyjny, co wiąże się nie tylko z wysokimi opłatami, ale ponownymi negocjacjami z Komisją Ekonomiczną przy Ministrze Zdrowia.
Anna Moraniec



One Response to "Z aptek zniknie od 350 do 500 leków refundowanych przez NFZ"