Niedawno lekarze rodzinni głośno protestowali, przeciwko obowiązkowemu wypisywaniu zwolnień lekarskich w sposób narzucony im przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Dziś głos podnoszą pracodawcy, oburzeni pismami, którymi ostatnio zalał ich Zakład.
ZUS pisze w nich bowiem, że chociaż on sam nadzoruje absencje chorobowe, ale: „Ustawowy obowiązek kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich jest nałożony także na płatników składek, którzy ustalają prawo do zasiłków i je wypłacają”. Do pisma dołączony jest formularz dokonywanych przez firmy kontroli, który – na prośbę Zakładu – ma być przekazywany jego oddziałom do 15. dnia każdego miesiąca. Słowem dowiadują się, że muszą sprawdzić, co ich chorzy pracownicy robią na zwolnieniu lekarskim i raz w miesiącu mają wysłać sprawozdanie z tych kontroli. I to ich wkurza, bo przepisy są bowiem w tym względzie jasne – firma nie ma ani obowiązku nadzorowania zwolnień, ani przekazywania tego typu raportów. Mamy takie uprawnienie, a nie obowiązek. To nieakceptowalne naruszenie granic w relacjach między organem rentowym i płatnikami składek. Taki sposób odczytania przepisów przez ZUS jest daleko idącym nadużyciem – mówią. – Forma pisma jest, delikatnie mówiąc, wyjątkowo niezręczna – przyznaje im rację Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy z Konfederacji Lewiatan. – Takie podejście do pracodawców nakazujące im wykonanie działań kontrolnych wobec chorych pracowników jest źle odbierane. Co więcej, negatywnie wpływa na wizerunek samego ZUS. I trudno oprzeć się wrażeniu, że ZUS chce wybierać kasztany z ognia ich rękoma. To pracodawcy bowiem poniosą wysokie koszty osób uprawnionych do kontroli zwolnień lekarskich, a ZUS odbierze zasiłki chorobowe i schowa je do swojej przepastnej kieszeni. I odżegnują się od pomysłu. Nie, nie będziemy sprawdzać, ani wszystkich ani częściej niż dotychczas, ograniczając się jak zwykle do kontroli zwolnień w przypadku ich nadużywania, szczególnie gdy chodzi o zwolnienia krótkoterminowe. ZUS musi więc zadowolić się tym co ma. I przestać liczyć na dodatkowe zyski bez ponoszenia nakładów. A liczba chorujących może znowu się mocno poszybować. Protesty zapowiadają nauczyciele, pracownicy budżetówki, w tym ośrodków pomocy społecznej i młodzi lekarze – rezydenci.
Redaktor Anna Moraniec



2 Responses to "ZUS chce wybrać kasztany z ognia, ale cudzymi rękami"