
KRAJ. Czy wójt niewielkiej gminy powinien mieć takie samo wynagrodzenie jak włodarze miast wojewódzkich?
Ubiegłoroczne rozporządzenie w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych wprowadziło od 1 lipca 2018 r. maksymalne poziomy pensji zasadniczej wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast. Samorządowcy alarmują, że należy je zmienić, bo dochodzi do sytuacji, w których prezydent miasta odpowiadający za wielomilionowy budżet zarabia tyle samo co wójt niewielkiej gminy. Zdarza się również, że włodarze otrzymują pensje niższe nie tylko od ich zastępców, ale nawet podwładnych. Podkarpacie nie jest pod tym względem wyjątkiem. Aż 8 osób podległych prezydentowi Rzeszowa zarabia więcej od niego. W Przemyślu takich przypadków jest 9.
– Obecna sytuacja jest trudna do zaakceptowania. Myślę, że nie muszę nikogo przekonywać, że system jest zły, szkodliwy, niesprawiedliwy, wręcz nieuczciwy – ocenił Prezes Związku Miast Polskich, Zygmunt Frankiewicz. ZMP właśnie złożył projekt nowelizacji ustawy o pracownikach samorządowych, zawierający nowy model wynagradzania prezydentów, burmistrzów i wójtów. Jego główne założenia zakładają uregulowanie kwestii wynagrodzeń w ustawie, a nie w łatwym do zmiany rozporządzeniu; oparcie systemu o przeciętne wynagrodzenie w gospodarce na podstawie danych GUS; zróżnicowanie płac w zależności od województwa oraz od wielkości danej jednostki. Chodzi o odejście od zasady, że wójt niewielkiej gminy zarabia nieznacznie mniej niż prezydent Warszawy lub dochodzi do sytuacji w której prezydent dostaje pensję niższą niż jego pracownicy.
Gdy prezydent zarabia tyle co wójt
Prezydenci podkarpackich miast otrzymują podobne wynagrodzenia. Prezydent Tadeusz Ferenc zarabia 10 940 zł brutto, czyli około 7700 zł na rękę. 8 osób podległych prezydentowi może liczyć na więcej pieniędzy niż on. – To wiceprezydenci i dwóch dyrektorów. Ich płace są wyższe o około tysiąc zł – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.
– Wynagrodzenie Prezydenta Wojciecha Bakuna wynosi 10 240 zł brutto, czyli netto 7 206, 85 zł. Jest kilka przypadków wyższego wynagrodzenia w podległych jednostkach i dotyczy to 5 prezesów w 4 spółkach. Zastępca prezydenta ma porównywalne zarobki, głównie z powodu dłuższego stażu pracy. Pozostali szefowie jednostek miejskich zarabiają mniej – informuje Witold Wołczyk, rzecznik prezydenta Przemyśla. Prezydent Bakun w zasadzie nie komentuje faktu przygotowania przez ZMP nowych propozycji wynagrodzeń dla prezydentów, burmistrzów i wójtów. – Obejmując swoje stanowisko zdawał sobie sprawę, ile będą wynosić jego zarobki, jednak rozumie, że w przypadku wielu innych miast dysproporcje pomiędzy wynagrodzeniem włodarzy miast, a ich podwładnymi są spore i wymaga to uregulowania – zaznacza Witold Wołczyk.
– Ta ustawa jest niesprawiedliwa, bo niewyobrażalną historią jest, żeby prezydent miasta, który ma budżet 1,5 mld zł, jest odpowiedzialny za 200 tysięcy ludzi zarabiał tyle samo, co człowiek, który pracuje na kierowniczym stanowisku w jakimkolwiek zakładzie pracy. Nawet nie manager, bo manager za takie pieniądze by nie pracował – nie ma złudzeń Maciej Chłodnicki. Polski burmistrz czy prezydent jest przy tym osobiście odpowiedzialny za ewentualne błędy swoich podwładnych i nie chodzi tu o odpowiedzialność polityczną, ale karną. Dodatkowo przepisy prawa znacząco ograniczają zarządzającym samorządami możliwość dodatkowego zarabiania.
Podobnymi zarobkami do prezydentów miast mogą się pochwalić rządzący znacznie mniejszymi jednostkami. Przykłady? Tyle samo co Tadeusz Ferenc zarabia starosta rzeszowski Józef Jodłowski. Tadeusz Chrzan, starosta jarosławski otrzymuje miesięcznie 10 740 zł brutto. Ponad 10 tys. zł dostają także burmistrz Sieniawy – Adam Woś, wójt gminy Radymno, Bogdan Szylar czy wójt Żurawicy – Tomasz Szeleszczuk.
Zdaniem ZMP, konsekwencje obecnego systemu mogą być bardzo szkodliwe. – Spadające zarobki mogą prowadzić do powstania mechanizmu „negatywnej selekcji”. Motywacja do startowania w wyborach osób posiadających kompetencje i doświadczenie w zarządzaniu będzie w takich warunkach nieuchronnie spadać. Pytanie, czy taka sytuacja nie spowoduje, że sprawowaniem funkcji publicznych w niedługim czasie nie będą zainteresowane głównie osoby, których celem będzie wykorzystanie ich do innego, niekoniecznie zgodnego z prawem, sposobu zarobkowania – zastanawia się ZMP.
Wioletta Kruk



10 Responses to "Prezydenci zarabiają mniej niż ich podwładni"