Kędzierzyńskie deja-vu

Fot. PlusLiga

SIATKÓWKA. PLUSLIGA. W Rzeszowie odżyły nadzieje na grę w play-off.

Historia zatoczyła koło i tak jak przed rokiem Asseco Resovia okazała się pierwszym pogromcą kroczącej od zwycięstwa do zwycięstwa ZAKSY. W ub. sezonie rzeszowianie zatrzymali zespół z Kędzierzyna w jego hali na bilansie siedemnastu zwycięstw, w tym na szesnastu.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0
ASSECO RESOVIA 3
(17:25, 21:25, 21:25)

ZAKSA: Toniutti 1, Śliwka 9, Wiśniewski 7, Kaczmarek 8, R. Szymura 8, Bieniek 7 oraz Zatorski (libero), K. Szymura (libero), Stępień, Shaw 2, Koppers, Kalembka.
ASSECO: Shoji 2, Rossard 10, Smith 7, Jarosz 14, Buszek 11, Możdżonek 10 oraz Masłowski (libero), Perry (libero), Schulz.
Sędziowali: M. Twardowski i Sz. Pindral. Widzów: 2444. MVP: Kawika Shoji.

W sobotę wicemistrzowie Polski nie mieli nic do powiedzenia w konfrontacji ze świetnie dysponowaną Asseco Resovią, która jeszcze dwa tygodnie temu była w dużym kryzysie. – Tak naprawdę jeszcze tydzień temu nikt do końca nie wierzył, że będzie aż taki wynik i że wygramy z niepokonaną drużyną, która gra niesamowicie. Kędzierzynianie wygrali w tym roku Puchar Polski i są na fali. Naprawdę fajnie grają. Tym bardziej cieszymy się z tego, że był naprawdę wysoki poziom. I to był bardzo szczęśliwy dla nas pojedynek, bo wygraliśmy za trzy punkty – mówił na antenie Polsatu Sport Rafał Buszek, przyjmujący Asseco Resovii, która wygrała trzeci mecz z rzędu. – Wiadomo, że sytuacja w tabeli jest dla nas bardzo ciężka, ale patrzymy na następne spotkania. Takie mecze jak ten z Bełchatowem, czy teraz w Kędzierzynie, dużo dla nas znaczą i budują zespół. I cieszy to, że siatkówka wygląda bardzo fajnie – zaznaczył Buszek, który na pytanie dlaczego jego zespół tak późno się przebudził odparł. – Miejmy nadzieję, że po sezonie nie będziemy zadawać takiego pytania.

Trener Gheorghe Cretu postawił na zwycięski skład z meczu z PGE Skrą i on spisał się rewelacyjnie. Od początku warunki dyktowali rzeszowianie, którzy spisywali się wyśmienicie we wszystkich elementach, bombardując przeciwników z pola serwisowego, podbijając niemal każdą piłkę w obronie oraz stawiając szczelny blok. Po drugiej stronie kędzierzynianie toczyli zaciętą walkę z… własnymi słabościami – przede wszystkim mieli problemy ze skończeniem swoich ataków. Kędzierzynianie momentami wyglądali na bezradnych, za to rzeszowianie robili, co chcieli i podobnie jak przed rokiem zastopowali niepokonaną ZAKSĘ. – Brawa dla chłopaków z Rzeszowa, bo naprawdę grali bardzo dobrą siatkówkę, pokazali wolę walki i to że na takim trudnym terenie potrafią wygrać. Co roku właściwie to robią ostatnio, bo trzeci sezon z rzędu zwyciężyli tutaj. Myślę, że pomoże nam to trochę ochłonąć przed tym najważniejszym meczem Ligi Mistrzów, który się szykuje za niedługo – z Cucine Lube Civitanova – mówił przyjmujący gospodarzy Rafał Szymura i dodaje. – To był taki dzień, ale na pewno nie byliśmy w stu procentach skupieni na tym meczu. Myśleliśmy, że łatwo pójdzie, ale zespół z Rzeszowa postawił nam ciężkie warunki. Trudno. Przegraliśmy mecz, ale wyciągniemy szybko wnioski. Mam nadzieję, że już w środowym meczu z Lubinem się odkujemy – stwierdził.

Choć resoviacy przez długi czas w tym sezonie spisywali się fatalnie, to dzięki trzem wygranym z rzędu za trzy punkty wciąż zachowują szansę na grę w fazie play-off, jednak nie wszystko zależy już tylko od nich. Do końca rundy zasadniczej pozostało jeszcze sześć kolejek (choć niektóre zespoły mają wciąż mecze zaległe), a zespół z Rzeszowa do szóstego, ostatniego miejsca premiowanego grą w play-off, traci cztery punkty. Patrząc na układ spotkań rywali w wyścigu do szóstki resoviacy wcale nie są bez szans na osiągnięcie czegoś, co jeszcze dwa tygodnie temu wydawać się mogło niemożliwe. W tych wszystkich wyliczeniach i symulacjach podstawą jest jednak wygrywanie meczów, co zespół z Podkarpacia zaczął w końcu robić.

Leave a Reply

Your email address will not be published.