
RZESZÓW. Najpierw wstrzymano prace przy rewitalizacji parku, teraz budowę basenu solankowego przy Szpitalu Miejskim. Przyczyna: roszczenia byłego właściciela do terenu.
Miał mieć 9 na 10 metrów i być wypełniony mineralno-leczniczą wodą, której właściwości są porównywalne do wód w Iwoniczu Zdroju i Horyńcu Zdroju. Miał pomagać pacjentom po urazach, zabiegach, z zaburzeniami krążenia i chorobami neurologicznymi i reumatycznymi. W budynku, który by go mieścił miała być też sauna, gabinety lekarskie i fizjoterapeutyczne. Plany władz Rzeszowa odłożono jednak ad acta, bo trudno budować cokolwiek w miejscu, co do którego roszczenia własności wnosi ktoś inny.
– Dostaliśmy oficjalne pismo od pełnomocników właściciela, że chcą odzyskać teren parkowo-pałacowy, który do nich należał, a który został im odebrany w 1947 roku dekretem o reformie rolnej. Nie mamy wyjścia. Musieliśmy wstrzymać prace rewitalizacyjne w parku. Zwróciliśmy się też do pani wojewody, jako przedstawiciela rządu, by upewnić się, czy roszczenie dotyczy też terenu, na którym chcieliśmy umiejscowić basen z wodami leczniczymi – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Rzeszowa.
Czy rzeczywiście roszczenia rodziny Jędrzejowiczów dotyczą terenu tuż obok Szpitala Miejskiego w Rzeszowie, na którym planowana jest budowa basenu? Czy roszczenia mogą dotyczyć samego szpitala? – zapytaliśmy w urzędzie wojewódzkim. – Z wnioskiem z dnia 25.02.2002 r. Jan Grzegorz Mier-Jędrzejowicz zwrócił się do Wojewody Podkarpackiego o wydanie decyzji stwierdzającej, że majątek ziemski Staromieście m.in. w części stanowiącej zespół pałacowo-parkowy, nie podpadał pod działanie (…) dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (…) o przeprowadzeniu reformy rolnej. W związku z informacją o śmierci wnioskodawcy, Wojewoda Podkarpacki zobligowany był zawiesić prowadzone postępowanie do czasu przedłożenia dokumentów potwierdzających następstwo prawne po zmarłym wnioskodawcy. Ten stan trwa do dnia dzisiejszego – mówi Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy Wojewody.
Pani rzecznik zaznacza, że „zgromadzony dotychczas materiał dowodowy jest niewystarczający dla precyzyjnego określenia przedmiotu tegoż postępowania (wskazanie konkretnych działek ewidencyjnych) oraz do wydania merytorycznej decyzji w kwestii prawidłowości przejęcia ww. nieruchomości na rzecz państwa. Wobec powyższego Wojewoda Podkarpacki nie jest w stanie udzielić wiążącej odpowiedzi, czy roszczenia dotyczą również „terenu, na którym planowana była budowa basenu obok Szpitala Miejskiego w Rzeszowie.”
Jedno jest jednak pewne. Nawet jeżeli z planów rodziny nic nie wyjdzie, na długo zostanie wstrzymana na tym terenie budowa czegokolwiek. A basen, w którym leczniczych kąpieli mogłoby jednocześnie zażywać nawet 50 osób, który skróciłby kolejki do rehabilitacji w zakładzie balneologii, pozostanie w sferze marzeń. Pacjentom pozostanie więc to co jest: osiem wanien z hydromasażem: m.in. do masażu wirowego kończyn dolnych, kąpieli czterokończynowej i wodno-elektrolitowej, poprawiającej krążenie oraz stanowisko do biczów szkockich. Wykorzystuje się mające 12 mln lat źródło wody czerpanej ze złóż leżących ok. 300 metrów pod ziemią. Rocznie wykonuje się tu około 120 tysięcy zabiegów i kąpieli.
Anna Moraniec



6 Responses to "Koniec marzeń o basenie z leczniczą wodą?"