Kleszcze już atakują

Niepozorny kleszcz może doprowadzić u człowieka do groźnych chorób. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Sezon aktywności kleszczy rozpoczyna się, gdy temperatura przez kilka dni utrzymuje się na poziomie ok. 5-7 stopni Celsjusza. W tym roku luty jest wyjątkowo ciepły.

Na razie potwierdzają to lekarze weterynarii, do których trafia coraz więcej psów i kotów z wbitymi w skórę pajęczakami. – Kleszcza znalazłam także na wyłożonym na kurtkę kapturze dresu córki po powrocie z niedzielnego spaceru po parku – potwierdza mama 9-letniej Martynki. 

Kleszcze zazwyczaj wychodzą na żer w marcu. W tym roku mrozów było jednak jak na lekarstwo, a już pierwsze dni lutego były stosunkowo ciepłe, kleszcze zaczęły więc sezon, w którym obserwuje się dwa szczyty wzmożonego żerowania: wiosenny (kwiecień-maj) oraz jesienny (wrzesień-październik). Skończy się dopiero wraz z pierwszymi przymrozkami. W ciągu dni kleszcze najbardziej aktywne są rano w godz. 8-12 oraz po południu, po godzinie 16.

Nas na razie chronią ubrania, ale po spacerze nie zaszkodzi przejrzeć wierzchnią odzież, a przed wejściem do domu otrzepać czapkę, czy części ubrania, do których może się przyczepić kleszcz. Dla zwierząt pajęczaki już teraz mogą być tak samo groźne, jak wiosną czy latem. Weterynarze zalecają więc stosowanie preparatów przeciw kleszczom. Najlepsze są te mające działanie podwójne: odstraszające i zabijające. Chronią nawet przez cztery tygodnie. Wystarczy je nanieść na skórę zwierzęcia między łopatkami. Za najskuteczniejszą ochronę przed kleszczami weterynarze uważają jednak szczepionki. Stosuje się je dwustopniowo w odstępach od trzech do pięciu tygodni, a potem raz w roku wykonuje się szczepienie przypominające. Jeżeli jednak przyniesiemy kleszcza wbitego już w skórę naczelnym pytaniem jest, jak go wyciągnąć. – Kleszcza najłatwiej wyciągnąć kiedy nie jest jeszcze mocno zagnieżdżony, dlatego po spacerze trzeba dokładnie sprawdzić miejsca, które kleszcze lubią najbardziej, czyli: pachwiny, szyja,  okolice ucha, zgięcia łokci i kolan. Do wyciągnięcia go używamy pęsety. Nie smarujemy go żadnymi specyfikami, ani nie szarpiemy na boki. Łapiemy go tuż przy skórze i delikatnie, ale stanowczym ruchem wyciągamy. Ranę po ukąszeniu dezynfekujemy np. spirytusem, a ręce dokładnie myjemy mydłem. Przez kolejne 30 dni obserwujemy miejsce ukąszenia. W momencie pojawienia się rumienia konieczna będzie wizyta u lekarza.

Anna Moraniec

2 Responses to "Kleszcze już atakują"

Leave a Reply

Your email address will not be published.