Oskarżony o okrutne zabójstwo okazał się niewinny

Artur Dudzic (na zdj. pierwszy z prawej) jako podejrzany o zabójstwo 89-latki spędził w Zakładzie Karnym w Rzeszowie blisko 9 miesięcy, teraz gdy Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uniewinnił go od tego zarzutu chce odzyskać dobre imię i zgodził się na publikację swojego nazwiska i wizerunku w mediach. Jego adwokaci nie kryją, że będą walczyli o odszkodowanie za szkody moralne, jakie poniósł ich klient.

TARNOBRZEG. 35-letni Artur Dudzic uniewinniony od zbrodni zabójstwa, w areszcie tymczasowym przesiedział przez pomówienia prawie dziewięć miesięcy!

– Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na Podkarpaciu – tymi słowami skomentował wyrok tuż po wyjściu z sali rozpraw Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu 35-letni Artur Dudzic. Mężczyzna miał prawo się tak czuć, bo jeszcze chwilę wcześniej groziło mu dożywotnie pozbawienie wolności. Prokuratura oskarżyła go o współudział w zabójstwie 89-letniej mieszkanki Racławic. Sąd uznał jednak, że nie miał on ze zbrodnią nic wspólnego.

26 lutego br. przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zapadł wyrok w sprawie 23-letniego Przemysława S. i 35-letniego Artura Dudzica, których tutejsza prokuratura oskarżyła o zabójstwo 89-letniej Genowefy B. Do zbrodni doszło w lipcu 2017 roku w Racławiach koło Niska. Napastnik wszedł w nocy do domu staruszki i kilkakrotnie uderzył kobietę z bardzo dużą siłą młotkiem w głowę. Pani Genowefa spała wówczas w swoim łóżku. Rano zmasakrowane zwłoki kobiety znalazł jej syn, który przyszedł dać jej śniadanie. Akt oskarżenia zawierał także zarzut włamania i kradzieży narzędzi budowlanych z posesji innego mieszkańca Racławic, do których miało dojść tej samej, krytycznej nocy.

Ja nie zabiłem, więc przepraszać nie mogę

W trwającej blisko 20 miesięcy sprawie przesłuchanych zostało 50 świadków, sporządzono 30 opinii biegłych, zgromadzono obszerny materiał dowodowy. We wtorek sąd wysłuchał mów końcowych stron i ogłosił wyrok. Prokuratura wnosiła o karę 25 lat pozbawienia wolności dla obu oskarżonych, a także wypłatę po 50 tys. zł dla każdego z trójki dzieci zamordowanej zarówno przez 23, jak i 35-letniego oskarżonego. Pokrzywdzone dzieci zamordowanej wnosiły tak jak prokurator. Obrońcy oskarżonych o niewinienie swoich mocodawców. Przemysław S. zapytany o to, czy ma coś do powiedzenia zanim usłyszy wyrok, stwierdził, że „nie” i prosi o uniewinnienie. Artur Dudzic powiedział natomiast odnosząc się do słów jednego z synów zamordowanej, że nie przyjmuje on żadnych przeprosin następująco: „ja nie zabiłem, więc przepraszać nie mogę, proszę o uniewinnienie”.

25 lat za kratami

Sąd postanowił uznać winnym Przemysława S. zabójstwa Genowefy B. i skazać go na 25 lat pozbawienia wolności. Uznał także, że jest on winny włamania i kradzieży narzędzi budowlanych i za to przestępstwo skazuje go na 1 rok pozbawienia wolności. Łącznie wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności i zasądził odszkodowanie w wysokości po 50 tys. zł dla każdej z trzech osób występujących w procesie w charakterze pokrzywdzonych.

Sędzia Józef Dyl, który przewodniczył pięcioosobowemu składowi sędziowskiemu uniewinnił natomiast od obu zarzucanych czynów Artura Dudzica. Uznając, że jedynym dowodem na jego udział w przestępstwach miało być pomówienie przez Przemysława S.. Żadne inne dowody na tego nie potwierdzają. Mężczyzna nie krył ulgi z takiej decyzji sądu, a jego obrońcy tego, że wystąpią o odszkodowanie za to, co przeszedł 35-latek. Przypomnijmy, że Artur Dudzic spędził w Zakładzie Karnym w Rzeszowie blisko 9 miesięcy w ramach tymczasowego aresztowania. 

Kluczowe pierwsze przesłuchanie i wizje lokalne

– Przemysław S. został zatrzymany kilka dni po dokonaniu zbrodni. Podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do popełnienia zabójstwa i włamania oraz kradzieży narzędzi budowlanych, a także tego, że obu tych czynów dokonał samodzielnie – mówił sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku. – Dopiero później, już podczas przesłuchania w prokuraturze zmienił zeznania i wskazał jako współwinnego Artura Dudzica. Biegły, który wypowiadał się na temat obrażeń głowy Genowefy B. nie miał wątpliwości, że zbrodni dokonano jednym tępym narzędziem, z tego samego miejsca. Młotek który pasuje do ciosów zadanych pokrzywdzonej był wówczas w posiadaniu Przemysława S. To on zeznał jak wszedł do domu kobiety, co w nim robił, on przyznał, że zaświecił latarką w twarz kobiety, a ona otworzyła oczy i wówczas przestraszył się, że go rozpozna i dlatego ją uderzył  – tłumaczył sędzia. – Oskarżony Przemysław S. przedstawił także szczegółowo przebieg wydarzeń podczas wizji lokalnych i te jego zeznania są według sądu wiarygodne.  

Sąd uznał, że wysokość kary jest adekwatna do zbrodni popełnionej przez 23-latka.

Wyjątkowo ohydna zbrodnia

– To była wyjątkowo ohydna zbrodnia, dokonana w domu, w której ofiara miała prawo czuć się bezpiecznie, zbrodnia dokonana podczas snu. Fakt, że dom ofiary był otwarty nie ma znaczenia. Bo każdy ma prawo czuć się bezpiecznie w swoim domu, ma prawo pootwierać sobie drzwi i furtki. Ma prawo spać jak i gdzie chce czy ma 5, czy 85 lat i nikt nie ma prawa do jego domu wejść i dokonać w nim zbrodni i nie może być na taki czyn żadnego przyzwolenia. Musi być stanowcze oddziaływania państwa i musi być surowa odpowiedzialność karna za dokonanie takiego czynu – mówił sędzia Dyl uzasadniając ustnie wysoką karę dla Przemysława S.

Zwracając się bezpośrednio do skazanego sędzia prosił go, aby tego czasu, który spędzi w zakładzie karnym nie zmarnował. – To jest czas, kiedy można się nauczyć języków, można zdać maturę, można po prostu wziąć się za siebie i wyjść kiedyś na wolność i móc zadośćuczynić społeczeństwu za to, co się zrobiło – powiedział sędzia Dyl zaznaczając, że decyzją całego składu sędziowskiego, oskarżony zostanie umieszczony w zakładzie karnym i zostanie objęty systemem terapeutycznym, w którym przejdzie leczenie odwykowe.

Kołdra i czaszka oddane synowi

Sąd zdecydował także o wydaniu dowodów rzeczowych, które zostały w tej sprawie zgromadzone. Chodzi o narzędzia budowlane skradzione przez oskarżonego, a także kołdrę pod którą spała zamordowana oraz szczątki jej głowy. Jak się bowiem okazało, czaszka kobiety nie została przez cały czas trwania procesu wydana rodzinie, znajdowała się natomiast w chłodni w jednej z lokalnych firm świadczących usługi komunalne. Sąd uznał, że szczątki kobiety zostaną wydane jednemu z jej synów celem ich pochowania.

Wyrok nie jest prawomocny i można się spodziewać, że zarówno prokuratura, jak i obrona Przemysława S. złoży od niego apelację.

Małgorzata Rokoszewska

2 Responses to "Oskarżony o okrutne zabójstwo okazał się niewinny"

Leave a Reply

Your email address will not be published.